wtorek, 17 lutego 2015

Koszmarów tak wiele, strach tylko jeden. - Część III.


"To było jak koszmar, który sprawił twój krzyk
Ponieważ nikt nie chce umierać zbyt szybko"


"Człowiek naraża się na łzy, gdy raz pozwoli się oswoić."

                   Pomyśleć, że znowu wszystko zapowiadało się tak dobrze. I oczywiście wszystko się popsuło. Było tak jak zawsze. Tym razem również tak się skończyło.
                   Przeszczep zakończył się śmiercią Lottie. 
                   Dlaczego to ja muszę przez to wszystko przechodzić?

♠~***~♠

                   Śnieg sypał za oknem, a ja siedziałem w ciepłym pokoju, przy komiku, z kubkiem gorącego kakao w dłoniach. Idealna zima. Jedyne czego jeszcze pragnąłem to tylko to, aby choć raz los się do mnie uśmiechnął.
                   Wypiłem łyk napoju, kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi. Powolni wstałem i znudzonym krokiem ruszyłem, aby zobaczyć kto zechciał zawracać mi głowę. Spojrzałem przez wizjer. Na dworze stała drobna panienka o pięknych złocistych włosach. Jej błękitne oczy wydawały się świecić. Nos miała cały czerwony z zimna, ale uśmiechała się.
                   Otworzyłem drzwi i wpuściłem ją do środka. 
 - Wesołych świąt, Max! - krzyknęła na progu. 
 - Ach, tak. Dzisiaj wigilia - odparłem beznamiętnie.
 - Widzę, że jak zawsze świąteczny duch nie opuszcza cię na krok - żartowała. 
                   Zdjęła płaszcz i odwiesiła na wieszak. Zostawiła buty w holu i udała się do kuchni z zamiarem przygotowania czegoś na kolację. Dobrze wiedziała, że nie przestrzegam wigilijnych tradycji i sama starała się do tego dostosować. W sumie to było już stanowczo za późno a kolację. Dochodziła północ. Tak naprawdę to dawno bym już spał, ale Charlotte zapowiedziała mi wcześniej, że jak co roku do mnie przyjdzie. Zawsze tak było. Na początku spędzała ten dzień z rodziną, a potem odwiedzała mnie. Ja nie miałem blisko rodziny. Zupełnie się od nich odizolowałem. Teraz najbliższą rodziną była mi ta blondwłosa dziewczyna. Szczerze to nie narzekałem. Wystarczyła mi tylko ona. 

♠~***~♠

                   Siedzieliśmy razem na sofie przed kominkiem. Delikatnie obejmowałem ją ramieniem. Te święta były takie jak co roku. Kompletnie nic się nie zmieniło.
 - Wesołych świąt - szepnąłem cicho. Lottie obróciła do mnie głowę. Spojrzała mi głęboko w oczy i odpowiedziała:
 - Wesołych świąt.
                   Wtuliła się we mnie mocniej. Po moich policzkach popłynęło kilka łez. Nie panowałem nad tym. Chciałem po prostu, żeby wszystko zostało tak jak teraz. Chciałem być szczęśliwy z Charlotte.

♠~***~♠

                   Obudziłem się dziwnie wyspany. Przetarłem oczy. Wstałem z łóżka i podszedłem do okna. Nie było śniegu. Tak jak myślałem. Za to w oddali rozciągał się wielki pałac. 
                   Co tym razem? - pomyślałem zrezygnowany.

♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦

Jednak zmieniłam zdanie i to jest ostatnia część one-shota. Ba dum tss..
Jeśli kogoś dalej interesuje ta historia to zachęcam do czytania głównej historii, gdyż to w niej będzie małe wyjaśnienie tego wszystkiego.
Tak, wiem, że jest cholernie krótki i nie ma świątecznego nastroju, ale po pierwsze nie umiem napisać nic świątecznego, a po drugie miał być w sumie taki krótki...
Tak, ostatni akapit jest w sumie wprowadzeniem do historii Alice, dlaczego? Tego dowiecie się w przyszłych rozdziałach :D Po prostu historia Maxa i Alice mają ze sobą coś wspólnego...
To by było w sumie na tyle ;o
Bye, bye!

2 komentarze:

  1. Hejo!
    Nom, cholerny krótki :) Tutaj muszę się zgodzić xD Zaczęłam czytać, a po chwili miałam takie "WTF" na twarzy, bo nie mogłam uwierzyć, że to koniec ^.^'' Kij z tym, że nie ma świątecznego nastroju :) Mnie sie podoba xD
    Natsu: Mogłabyś się grzeczniej wyrażać?
    A co Ty? Moją mamą jesteś? =.='' Poza tym, sam od nas lepszy nie jesteś... Śnieg! Śnieg! Ja chcem śnieg! Ale nie... Pan Bóg zesłał mi dwóch piromanów, przez których jest mi gorąco =.=''
    Natsu: A z Hao i księciulkiem Zuko?
    Ginny: Nie przypominaj mi nawet =.= O rany, właśnie teraz sobie uświadomiłam, że Rin ma konkurencję, jeśli chodzi o bycie księciulkiem i to przez bohatera bajki pod tytułem "Avatar Legenda Aanga" xD Oglądałaś kiedyś tę baję? Niezła jest ^.^ Wracając... Nie mam za bardzo, co komentować TT__TT Eh, trudno xD
    Hmmm, a nie jednak się wypowiem w jednej sprawie xD Czyżby Maxio i Alice kiedyś się spotkali i o tym nie pamiętają? Albo coś w tym guście xD
    Bye, bye~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak wyszło xD Ale ważne, że się podoba :3
      Taa.. przydałby się taki śnieg *.* Haha.. fakt xD
      Oglądałam :D Ale w sumie mam ochotę ją obejrzeć, bo zawsze oglądałam jak leciała w tv i to były takie odcinki z dupy.. raz był 1 a raz 41 >.< W sumie to ja dalej się zastanawiam czy to się zalicza do anime czy nie T.T xD
      Hmm.. powiedzmy, że nie spotkali, ale być może spotkają :3
      Bye, bye :3

      Usuń

Krótki komentarz potrafi wiele zdziałać. Pamiętaj.