♠~***~♠
Była wkurzona. I to bardzo. Jak zwykle musiał coś spieprzyć. I jak zwykle teraz jej unikał. Zawsze tak było. On coś psuł - ona musiała to naprawiać. Ale tym razem postanowiła nie dać za wygraną. Niech w końcu on odpokutuje za swoje czyny. Niech to on się tłumaczy. Co z tego, że to ona była najwyższa rangą, wśród sług i to ona wydawała im polecenia. Wiedziała, że za nich odpowiada, ale już ją to denerwowało. Zawsze obrywała za niego. Wczoraj udało mu się unikać jej cały dzień, ale dzisiaj nie będzie miał tak łatwo. Prędzej czy później będzie musiał do niej przyjść. W końcu to ona rozdawała polecenia.
Przechodziła korytarzem, z którego był idealny widok na ogród. Przystanęła na chwilę. Otworzyła okno, aby odetchnąć świeżym powietrzem.
- Miniaturka? - Pod oknem siedziała skulona dziewczyna. Brązowe włosy zasłaniały jej oczy. Przyciskała kolana do klatki piersiowej i obejmowała je rękoma. - Hej!
Etsuko wyskoczyła przez okno i kucnęła naprzeciwko przyjaciółki.
- Wszystko w porządku? - spytała czule. Kiedy nie otrzymała odpowiedzi, zmrużyła oczy i wbiła wzrok w dziewczynę. - Ziemia do Alice!
Westchnęła zrezygnowana - Chinatsu dalej nic nie mówiła. Postanowiła siłą wyciągnąć co z nią jest. Zaczęła delikatnie nią potrząsać, na co dziewczyna od razu podniosła głowę przerażona.
- No w końcu - burknęła brunetka.
- Haruko... - powiedziała Alice. Wpatrywała się w przyjaciółkę ze zdziwieniem.
- Coś się stało? - spytała troskliwie. Uznała, że póki co nie przeprowadzi ataku, że mała się obija.
- Och, nie nic. Po prostu tak jakoś - zaczęła szybko mówić. Za szybko. Jednak Haruko nie należała do osób, które lubią wtrącać się w sprawy innych. Nawet jeśli chodzi o przyjaciół. Nie chcą mówić to niech nie mówią.
- Okej, niech ci będzie - odparła, przerywając dziewczynie. - Źle będzie, jeśli ktoś zobaczy, że się obijasz. Na razie, Miniatruko.
Wróciła przez okno do pomieszczenia. Zamknęła je za sobą. Przypomniała sobie, że miała złapać pewnego siwowłosego osobnika. Cała wściekłość powróciła do niej, ale trochę osłabiona.
♠~***~♠
Wiedziała, że przyjaciółka ma rację. Powinna wracać do pracy. Inaczej to nie jej się najmocniej oberwie, a właśnie Haruko. Po prostu cała ta sytuacja zaczęła ją przytłaczać. Szczerze to przez chwilę miała ochotę wrócić do swojej rzeczywistości i zapomnieć o tym wszystkim. Ale ostatnio wszystkie te powroty do "normalnego" jak i innych światów działy się nie z jej woli. Nie panowała nad tym. A najgorsze było to, że nie wiedziała dlaczego. Gdy była w swojej rzeczywistości, nie zdążyła nawet zajrzeć do książki. Tak szybko to wszystko się działo. Bała się zasypiać. Bała się tego, gdzie się obudzi.
Powoli wstała i udała się w kierunku pałacu. Zatrzymała się tylko na chwilę, aby spojrzeć na to jedyne miejsce, gdzie rosły czerwone róże. I właśnie w tym momencie ktoś na nią wpadł. Ludzie chyba bardzo lubią się z nią zderzać. Przynajmniej tym razem nie wylądowała na ziemi. Odwróciła się, rozmasowując bolące przedramię. Na ziemi siedziała malutka dziewczynka o blond włosach związanych w dwie kitki. Patrzyła na nią swoimi niebieskimi oczami. Alice bardzo dobrze znała te oczy.
- Anne! - usłyszały dziewczęcy, zdenerwowany głos. Blondynka podskoczyła, a Chinatsu spojrzała ponad nią. Zza zakrętu wyłoniła się dziewczyna. Jej rude włosy związane były w warkocz. Wyglądała na miłą osobę... Gdyby nie mordercze spojrzenie jej pomarańczowych oczu. Złagodniało ono jednak, kiedy zobaczyła Alice. - Och! Przepraszam cię za nią bardzo! - Nagle ton jej głosu zmienił się diametralnie. Brzmiał teraz tak uroczo, przepraszająco. - Anne, mówiłam, żebyś się ode mnie nie oddalała - skarciła dziewczynkę. - Wybacz jej, na pewno nie chciała na ciebie wpaść.
- Nic się nie stało, naprawdę - szybko powiedziała. Spojrzenie i ton głosu nieznajomej po prostu zmuszały ją do tego. Ale w sumie i tak nie mogłaby być zła na Ann, za dobrze ją znała. Tyle czasu spędziły razem. Jednak dziewczynka pewnie jej nie pamiętała. Tak samo jak jej brat.
- Och, jesteś jedną ze służek? Musisz być nowa w zamku - stwierdziła, przyglądając się jej ubraniu.
- Tak, jestem tu od niedawna. Nazywam się Alice, miło mi panią poznać. - Wiedziała, że musi zwracać się do wszystkich osób, nie noszących stroju służących, w grzeczny sposób. A ta dziewczyna o bardzo dziwnym kolorze oczu na pewno służącą nie była. Nosiła długą, kremową suknie, a na nią narzuconą miała narzutę w brązową kratę.
- Miło mi cię poznać. Jestem Kaede, opiekunka Anne, czyli tej małej dziewczynki. Jest siostrą narzeczonego pani Kimiko. - Narzeczonego? O jedno słowo za dużo. Zabolało ono Alice. Bardzo. Chyba ta dziewczyna mocniej już nie mogła jej zranić. Chinatsu wiedziała, że Kaede zrobiła to nieumyślnie, ale i tak bolało. - Co prawda jestem z Kimiko dość blisko, dlatego poprosiła mnie, abym zajęła się małą. W sumie na początku nie podobał mi się ten pomysł, ale szybko przyzwyczaiłam się do Anne. Jest naprawdę uroczym dzieckiem!
- Na takie też wygląda. - Musiała bardzo mocno powstrzymywać się przed powiedzeniem "wiem, bardzo dobrze ją znam".
Kaede zaproponowała, żeby chwilę porozmawiały. Usiadły na ławce i tak też zrobiły. Anne bawiła się w ogrodzie, a Alice całkowicie zapomniała o swoich obowiązkach. W sumie to traktowała ich rozmowę z dystansem, w końcu nie mogła spoufalać się z kimś innym niż służącymi. Ożywiła się dopiero, kiedy towarzyszka zapytała ją czy coś w pałacu ją ciekawi.
- W sumie to jest jedna taka rzecz - powiedziała cicho. Kaede uśmiechnęła się tylko i słuchała dalej. - Mianowicie te róże - wskazała na czerwone kwiaty - zastanawia mnie dlaczego są czerwone.
- Hmm... - Kaede zastanawiała się przez chwilę. - Mówi się, że to przez zwykłą pomyłkę. Kiedy Kimiko zamawiała róże, ktoś się pomylił i zamiast wszystkich białych przywiózł jedne czerwone. Pewnie taką historię usłyszysz od każdego. Ale w sumie jest jeszcze jedna teoria, choć jest to tylko legenda. W końcu coś takiego nie jest możliwe, ale cóż. Wyglądasz na mądrą dziewczynę, więc ci ją opowiem. - Wpatrzyła się w Alice. - Tak naprawdę istnieje wiele światów. Mówi się, że w każdym z nich żyją tak jakby nasze.. kopie. W sensie, że żyjemy tutaj, ale inni my żyjemy również w świecie opanowanym, na przykład przez smoki. Bardzo lubię legendy o smokach! Ale to już swoją drogą, wracając do tematu... To tak jakby było wiele Alice. Każda żyjąca w swoim własnym świecie. Ciekawi mnie co by było, jeśli takie dwie by się spotkały, to dopiero byłoby zabawne! - zaśmiała się. - Teoretycznie podróż między światami nie jest możliwa - I tu byś się zdziwiła - pomyślała Alice - jednak są jacyś władcy czasu.. A może strażnicy? Nie pamiętam, jak się nazywają i w sumie pewnie i tak nie istnieją, więc nie przejmujmy się nimi. - Strażnicy? O tym nie słyszałam. - Ponoć mają oni moc wchodzenia do ludzkiej głowy, wiesz nagle słyszysz jakiś głos w swojej głowie i nie należy on do ciebie. - W tym momencie coś dotarło do Chinatsu. Może jednak strażnicy istnieją... - Ale wracając do róż, bo to o nich miałam mówić, a zaczęłam o czymś zupełnie innym! Przepraszam! - Kaede przyłożyła dłoń do piersi w przepraszającym geście. - Legenda głosi, że każdy z tych krzewów symbolizuje ludzi żyjących w tym świecie. Białe róże to osoby, które powinny tu być i zawsze tu były. Za to jeden czerwony pojawił się, ponieważ do tej rzeczywistości dostał się ktoś kto nie powinien tu być. Brzmi dziwnie, prawda? W końcu to tylko legenda.
Kaede uśmiechnęła się. Alice popatrzyła tylko na nią. Nawet nie wiesz jak bardzo legendy mogą być prawdziwe - pomyślała.
♠~***~♠
Położyła się na łóżku. Była zmęczona całym dniem. Przynajmniej dowiedziała się czegoś interesującego. Od razu zrozumiała, że to ona jest tą osobą. Ale dlaczego? To nie była jej wina, że nie potrafiła panować nad tą mocą! Jeszcze w dodatku ta osoba, która tak usilnie chce jej się pozbyć. Kim ona jest? - tylko ta jedna myśl zaprzątała jej głowę. Chciałaby móc porozmawiać z matką, może ona pomogłaby jej to zrozumieć. Albo Alex. Alex, który teraz wydał jej się jeszcze bardziej tajemniczy i nieznajomy. Od zawsze wiedziała, że coś przed nią ukrywał i nigdy tego nie dociekała, ale teraz zapragnęła wiedzieć. Musiała wiedzieć! Czuła, że było to coś ważnego. Ale teraz... Teraz nie miała szans się tego dowiedzieć.
♠~***~♠
Kolejny dzień jej unikał. Zawsze jak coś spieprzył to potrafił jej spojrzeć w twarz. Ale nie tym razem. Teraz wiedział, że było to zbyt poważne. Wiedział, że ona nigdy mu tego nie wybaczy. Ale musiał to zrobić. Dla dobra ich wszystkich.
♠~***~♠
Co to miało znaczyć? Dlaczego Will powiedział coś takiego? Co miały oznaczać jego słowa?
♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦
A s h e s R e m a i n - C h a n g e m y l i f e
A s h e s R e m a i n - C h a n g e m y l i f e
Badi bu, badi bum!
Tym razem trochę tajemnicy, hehehe...
W końcu zaczynam coś wyjaśniać xd
Swoją drogą... nie nudzi Was to?
Ta cała historia? Bo mi miejscami wydaje się trochę nudna T.T
No, ale cóż... W sumie to niedługo planuję zrobić trochę akcji...
To by było na tyle ode mnie!
*Całuję w policzki wszystkich, którzy to przeczytali*
Bye, bye!
Ohayo!
OdpowiedzUsuńSorry, że tak późno ^.^''' Rozdział cudowny, jak zawsze, zresztą XD Co do nudności historii, to się nie zgodzę; bardziej jest nudne czekanie na to, aż wstawisz nowy rozdział :) Gomene, że taki denny komentarz, ale jakoś nie mam weny do pisania komci.
Rin: A co z zaproszeniem?
Ginny: Jakim zap... Aaaaa, właśnie, zapraszam Cię na mojego nowego bloga: http://the-story-of-tsubasa-kurogane.blogspot.com ^.^ Mam nadzieję, że przypadnie Ci on do gustu, bo narazie chce nim się zajmować :P Spokojnie, tego o AnE nie zamierzam usuwać; narazie jest zawieszony xD Wrócę do niego... może w kwietniu? *myśli* A może nawet wcześniej? To zależy od tego, czy mi blokada na pisanie opka o AnE minie ^.^''' Dobra, nie przynudzam więcej. Sayonara~
Ohayo!
UsuńNic nie szkodzi ^.^ Hehe.. jeszcze kolejny mam napisany, więc niedługo wstawię, a następny.. z tym gorzej T.T
Oo... mam nadzieję, że uda mi się przeczytać w ten weekend :D
Kwiecień dobry miesiąc xD Znaczy.. zależy dla kogo >.< Mam nadzieję, że wkrótce minie! Nigdy nie przynudzasz :3
Papa
Strażnicy powiadasz...
OdpowiedzUsuńZapowiada się interesująco :)
Ta legenda o różach jest bardzo fajna ^^ Super wymyśliłaś ;)
Hmm... nie, historia nie nudzi ;p Jak dla mnie jest dobrze, chociaż wprowadziłabym troszku więcej akcji. Niewiele, żeby nie zaburzyć takiego spokoju i tajemniczości opowiadania, ale czegoś takiego... takie małe bum! Jeśli wiesz co mam na myśli :3
Kaede zdobyła moją sympatię ^^ Może dzięki niej Alice zbliży się do Alex'a? Ale fajnie by było :)
Uciekam czytać dalej :)
Ściskam cieplutko! :*
A powiadam, powiadam :D
UsuńMusiałam coś wymyślić, żeby ładnie pasowało :3
Wiem, wiem ^^ Niestety jeszcze troszkę chyba nudno będzie, ale planuję taką akcję.. mam nadzieję, że mi wyjdzie xD
Czy zbliży czy nie.. zobaczymy ^^