środa, 27 listopada 2013

Rozdział II część I - Hipnozę czas zacząć

"Są ludzie, którym szczęście mignie tylko na moment, na moment tylko się ukaże po to tylko, by uczynić życie tym smutniejsze i okrutniejsze "


~***~

                 Wróciła do domu. Zdjęła buty i  poszła do kuchni. Przez to wszystko zrobiła się strasznie głodna. Wyjęła z lodówki składniki potrzebne do zrobienia kanapek, chleb z chlebaka, deskę z szafki i nóż z szuflady nad nią. Zrobiła kilka kanapek. Wzięła talerz z nimi i poszła do biura ojca. Nigdy tam nie wchodziła, gdyż to miejsce zawsze przypominało jej o rodzicach, ale tym razem poszła tam z celem. Chciała przeszukać regały, sprawdzić wszystkie książki. Pragnęła tylko przekonać się, czy wszystko o czym powiedziała jej matka jest prawdą. Choć wydawało jej się, że to po prostu się przyśniło, to jednak dziewczynie nie dawało spokoju uczucie, że może to jednak prawda.
                 Postawiła talerz z kanapkami na biurku i biorąc jedną z nich, podeszła do jednego z wielu, wysokich regałów. Zmarszczyła brwi. Była stanowczo za niska by dosięgnąć do najwyższej półki. Wsadziła kanapkę do ust i przyciągnęła sobie obrotowe krzesło, stojące przy białym biurku. Biuro ojca również było urządzone w jasnych kolorach, a na ścianach było pełno fotografii, przedstawiających jego wraz z żoną - Kaną.
                 Dziewczyna wspięła się na krzesło i zaczęła wodzić palcami po najwyższej półce. Nic ciekawego, sprawdziła półkę niżej - również nic. Posprawdzała resztę wysoko położonych półek i dalej nic nie znalazła. Zeskoczyła na ziemię i odsunęła fotel by dostać się do pozostałych części regału. Sprawdzając ostatnią półkę, jej wzrok natrafił w końcu na coś ciekawego.
 - "Hipnoza to po prostu sen" - przeczytała. - To może się przydać!
                 Wstała, popchnęła krzesło do biurka i sama skierowała się w tamtą stronę. Po drodze zahaczyła o jedno ze zdjęć, które z trzaskiem upadło na podłogę. Zaklęła pod nosem. Położyła książkę na blacie i podniosła fotografię.
 - Na szczęście się nie zbiła. "Kana, Kanako, Lucas" - przeczytała napis na kartce, przypiętej do ramy obrazka.
                 Odwróciła ramkę, by zobaczyć zdjęcie. Uśmiechnęła się lekko. Na fotografii była ciocia Kanako, wraz z rodzicami Alice. Wszyscy uśmiechali się. Wyglądali na bardzo szczęśliwych.
                 Dziewczyna powiesiła zdjęcie z powrotem na ścianie, a później zabrała książkę i wyszła z biura ojca. Zamknęła się w swoim pokoju. Zaczęła czytać książkę. Co prawda na początku myślała, że to zwykła powieść fantasy, a tu proszę, bardziej wygląda jakby była opisana na faktach. Może jednak istnieje coś takiego? W sumie to słyszała wiele razy o różnych hipnotyzerach, ale z tego co powiedziała jej matka, wynikało, iż oni nie są naprawdę hipnotyzerami. Alice chciała dowiedzieć się jak najwięcej o swoim rzekomym darze. Czyż nie miała właśnie zgłębiać tej tajemnicy? Jeśli to doprowadzi jej do rozwiązania wszystkich dręczących ją pytań i ponownego spotkania z rodzicielką to spróbuje wszystkich metod.
                 Jedną z nich jest po prostu zaśnięcie z myślą o wymarzonym świecie? Naprawdę to takie proste? - pomyślała. - Warto spróbować. Odłożyła książkę na stolik, otwartą w połowie rozdziału i położyła się na łóżku. Wystarczy, że będę o tym myśleć, w końcu jak coś nie wyjdzie to zawsze mogę się obudzić - stwierdziła w myślach - a zresztą co może pójść źle?
                 Pragnęła tylko wyrwać się z tego miejsca, uciec jak najdalej. Opuścić to wszystko i nigdy do tego nie wracać. Zapomnieć o przeszłości, a myśleć o przyszłości. Było to najtrudniejsze. Nigdy nie potrafiła tego zrobić. Zamknęła oczy. Wyobraziła sobie idealny świat. Zielone pola, płynącą przez nie rzeka, wiele drzew, pełno kwiatów, niebo bez żadnej chmurki, śpiewające ptaki. Widziała siebie, biegnącą przez pola z uśmiechem na ustach. Biegła w kierunku lasu. Dotarła do chłopaka, opierającego się o jedno z drzew.
                 Potrząsnęła głową, otwierając oczy.
 - Nie, tak nie będzie. - Wstała. Ruszyła do łazienki w celu przemycia twarzy wodą. Chwilę później wróciła do pokoju i ponownie zaległa wygodnie na łóżku.
                 Go nie może być w jej idealnym świecie. Choć tak bardzo pragnęła aby tam był, to jednak było to niemożliwe. Wiedziała o tym i starała się zrobić wszystko by zapomnieć o tej jednej osobie. Chciała od niego uciec. Nie widząc go prawie codziennie mogłaby chociaż spróbować o nim zapomnieć.
                 Zamknęła oczy. Wyobraziła sobie siebie klęczącą w kwiecistej łące, wyrzucającą kwiaty w górę. Płatki w brązowych, rozpuszczonych włosach, biała, zwiewna sukienka i wielki uśmiech na ustach. Była szczęśliwa. Odwróciła się, słysząc głos wołający jej imię. W oddali ujrzała osóbkę z powiewającymi na delikatnym wietrze czarnymi włosami o niebieskich końcówkach.
                 Ponownie wyrwała się ze snu. Usiadła na łóżku, łapiąc się ręką za głowę.
 - Haruko - szepnęła sama do siebie.
                 Nigdy nie mogłaby zapomnieć, a co dopiero zostawić, swojej najlepszej i jedynej przyjaciółki. Czy mogła coś zrobić, aby dziewczyna przeniosła się wraz z nią? Spojrzała na wcześniej odłożoną książkę. Wzięła ją do ręki i szybko przekartkowała, jakby wiedziała od razu, na której stronie znajdzie odpowiedź.
                 W końcu znalazła szukaną stronę. Przeczytała dwa pierwsze zdania. Więc da się zahipnotyzować kogoś i siebie - pomyślała i wzięła do ręki telefon leżący obok. Wybrała numer i napisała sms'a.
Przyjdź szybko to ważne!
                 Miała nadzieję, że nie będzie musiała długo czekać, tylko co ona jej powie? "Chodź zahipnotyzuje cię, będzie bardzo fajnie, bo wiesz odkryłam, że mam nadprzyrodzony dar" - tak, to brzmi bardzo rozsądnie. Jakieś dziesięć minut później usłyszała dzwoniący domofon. Wstała i poszła otworzyć, tym samym od razu przekręcając zamek od drzwi, które chwilę później otworzyły się z niesamowitym rozmachem.
 - Łał.. tak szybko to jeszcze nigdy nie przyszłaś - stwierdziła Alice, spoglądając na zmęczoną przyjaciółkę.
 - Czego się tak szczerzysz? - odwarknęła, opierająca się o drzwi. - Myślałam, że to coś ważnego, a ty mi tu jakiś trening biegania robisz!
 - Taki mały trening nikomu jeszcze nie zaszkodził - odparła Chinatsu - a to jest ważna sprawa, no chodź! - Wciągnęła dziewczynę do środka.
                 Haruko usiadła na kanapie, a druga z dziewcząt poszła zaparzyć herbatę. Wróciła do salonu z kubkami w rękach. Położyła naczynia na stoliku i  usiadła na fotelu, stojącym naprzeciw sofy.
 - O co chodzi? - zapytała Etsuko, popijając ciepły napój.
 - Nie do końca wiem, jak ci o wytłumaczyć - westchnęła szatynka, spoglądając na przyjaciółkę.
                 Nie wiedziała, jak ma to powiedzieć. W jej głowie od razu zagościło wiele złych myśli. Co by było gdyby Haruko uznała ją za kompletną, zdziecinniałą, idiotkę? Co gdyby zaczęła się śmiać i już uznała, że oszalała? Alice próbowała się uspokoić, odpędzić złe myśli. Wzięła kilka głębokich wdechów. Po chwili zebrała się w sobie i opowiedziała wszystko. Zaczynając na rozmowie z matką, a kończąc na książce ojca. Gość wpatrywał się w nią z wytrzeszczonymi oczami i miną mówiącą "o czym ty do mnie mówisz?". Chiantsu ubrała krzywy uśmiech i milcząc wpatrzyła się w podłogę. Nagle ciemne panele wydały jej się najciekawszą rzeczą na świecie.
                  Czekała na odpowiedź.
 - Hahaha.. - zaśmiała się Haruko, na co szatynka od razu uniosła głowę, by spojrzeć na nią. Uśmiechała się dziwnie, wpatrzona w kubek z ciągle gorącą herbatą. - Nie rozumiem o czym mówisz. Przecież twoja mama nie żyje, więc to niemożliwe, że z tobą rozmawiała. Zaś książka na pewno jest zwykła powieścią fantastyczną. Powinnaś się trochę przespać - mówiła bardzo poważnie. Próbowała wszystko racjonalnie wyjaśnić. Wstała, odkładając kubek na stół i zaczęła chodzić po pokoju. Przyjaciółka uważnie ją obserwowała. - Gdyby to była prawda to naprawdę byłoby ciekawie. Nowe otoczenie, znajomości, życie... ale to jest strasznie niewiarygodne. Nie można przenieść się do innego świata, takie rzeczy to tylko w bajkach. Ludzie nie mają nadprzyrodzonych zdolności. - Alice poczuła się jak kompletna idiotka.
 - Faktycznie tak to wygląda - odpowiedziała, delikatnie się śmiejąc. Próbowała ukryć swoje zmieszanie. - Pewnie po prostu mi się przyśniło. Wybacz, że cię o tej porze tutaj wołałam.
                  Brunetka zatrzymała się i obróciła lekko głowę w kierunku siedzącej. Spojrzała na denerwującą się dziewczynę.
 - Zabrzmi to naprawdę głupio, ale cóż... - zaczęła - jeśli to wszystko okaże się prawdą, w co wątpię, ale nawet jeśli to warto spróbować. Cokolwiek się nie wydarzy i tak będziemy razem - powiedziała i podeszła do przyjaciółki. Ukucnęła przed nią i szczerze się uśmiechnęła.
                  Alice rzuciła się na przyjaciółce na szyję. Wyszeptała krótkie "dziękuję". Wiedziała, że zawsze ma oparcie w Haruko. Czasami miała różne obawy, ale one zawsze od razu znikały.
 - Połóż się na kanapie - powiedziała, naprawdę się ucieszyła, gdy brunetka zgodziła się na próbę hipnozy.
 - Ok, przenieś mnie w jakieś ładne miejsce z wielką ilością chłopców, tylko wiesz.. takich przystojnych, a nie jakiś ciot - zaśmiała się i grzecznie ułożyła na wskazanym meblu.
 - Hehe... to od ciebie zależy - oparła Chinatsu. - Dobra, zaczynamy. Zrelaksuj się i pomyśl o świecie idealnym, takim w jakim chciałabyś żyć. Zamknij oczy.
                  Zaczęła hipnozę. Skupiła się najbardziej jak tylko mogła. Czytała o tym w książce. Musi tylko myśleć o tym co chce zmienić, trzymając daną osobę za rękę. Zmiana świata, zmiana miejsca, zmiana życia - myślała. Uspokoiła oddech. Poczuła dziwne uczucie. Wcześniej czegoś takiego nie czuła. Jakby lekkie ukłucie w sercu. Nie czuła już trzymanej ręki przyjaciółki. Lekko otworzyła wcześniej zamknięte powieki. Udało się? - pomyślała. Dziewczyna spała jak zabita. Jej pierś lekko unosiła się w górę, by potem opaść. Oddychała spokojnie, prawie niezauważalnie. Więc dałam radę! - uśmiechnęła się do siebie. - To teraz czas na mnie.
                  Puściła rękę przyjaciółki i oparła się plecami o kanapę. Zamknęła oczy, uspokoiła oddech, myślała tylko o idealnym świecie. Nic nie mogło pójść źle... a może wręcz przeciwnie. Nic się nie działo. Otworzyła oczy. Dalej znajdowała się w tym samym miejscu. O co chodzi? - pomyślała. - Przecież wcześniej się udało! Lekko się zdenerwowała. Jak to możliwe? Przecież w książce napisali, że hipnoryzer może zahipnotyzować sam siebie! - myślała. Znowu nic jej nie wychodzi. Wstała z podłogi i podeszła do okna. Otworzyła je. Świeże powietrze zawsze pomaga.
                   Obróciła się, rozglądając po całym pokoju. Wzięła kubki ze stolika i zaniosła do kuchni. Umyła je i odłożyła na miejsce. Po powrocie do pokoju stwierdziła, że lepiej będzie obudzić towarzyszkę. Zaczęła szturchać Śpiącą Królewnę, jednak ta nie zbudziła się. Szatynka zmarszczyła brwi.
 - No tak... nie doczytałam jak obudzić kogoś z hipnozy.
                   Poszła do pokoju. Otworzyła książkę, leżącą na łóżku. Wyszukała w spisie treści, gdzie znajduje się informacja, której potrzebuje. Zwykłe pstryknięcie palcami? Prościzna... dobrze, że umiem pstrykać - stwierdziła, wracając do salonu. Ukucnęła przed śpiącą dziewczyną i pstryknęła palcami. Przyjaciółka ocknęła się z jękiem, usiadła i przeciągnęła.
 - Już tak nie jęcz, nie rodzisz - stwierdziła oschle szatynka. Chciała jeszcze coś dodać, lecz ujrzała na swej drodze karcący wzrok.
 - Jak mogłaś mnie obudziłaś? - zapytała. - A to było takie piękne...
 - Bo jak zawsze nic mi nie wychodzi - przerwała Chinatsu i usiadła koło przyjaciółki. - Jest tak jak zawsze. Bardzo czegoś pragnę, ale to jak na złość nie chce mi się udać. Po prostu los mnie nie lubi - stwierdziła zakładając ręce na pierś i spuściła głowę. - Nie cierpię, wprost nienawidzę jak mi coś nie wychodzi...
 - Problem polega w tym, że za bardzo jesteś nastawiona na to, że zawsze wszystko musi się udać, a to nieprawda - powiedziała druga, spoglądając na wściekłą dziewczynę. Potem przeniosła wzrok na ścianę, na której wisiał biały zegar wskazujący godzinę wpół do dziesiątej. Zmarszczyła brwi. - Muszę już iść. Spotkamy się jutro i już się tak nie zamartwiaj. - Pocałowała przyjaciółkę w policzek i wyszeptała: - Zresztą mnie zahipnotyzowałaś, więc nie narzekaj. Sprawiłaś, że od dziś wierzę w twój, hehe... dar. Trochę jeszcze poćwiczysz i wszystko ci wyjdzie. - Uśmiechnęła się i poszła ubrać. - Buziaki, pa! - krzyknęła, wychodząc.
                   Alice siedziała jeszcze przez chwilę. Zastanawiała się nad słowami Haruko. Racja, udało jej się zahipnotyzować kogoś, ale siebie już nie potrafiła, a na tym najbardziej jej zależało.
                   Chciała jak najszybciej zapomnieć o tym, że potrafi coś takiego. Skoro i tak jej nie wychodzi to po co ma o tym pamiętać? Poszła do pokoju, wcześniej przekręcając zamek w drzwiach, zamykając okno i gasząc światła. Szybko przebrała się w piżamę. Nie miała nawet siły by iść się wykąpać. Rzuciła się na łóżko i wlazła pod ciepłą kołderkę. Teraz będę tylko ja i moje ciepłe łóżko - pomyślała.


♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦
No cóż... skończyłam.. część pierwszą drugiego rozdziału... ale i tak powinniście być ze mnie dumni ! Przepraszam bardzo za tak długie pisanie opowiadania i nie komentowanie innych, ale - szkoła, lekcje do 16.05, wiele zawodów i weekendy no i czasu brak :/ Postaram się od 14.12 dodawać notki szybciej, ale nie obiecuję x.x A wszystkie zaległości w opowiadaniach nadrobię jak najszybciej, obiecuję ! Wiem, że pewnie nie zadowolicie się tym skrawkiem rozdziału, no ale przynajmniej coś jest :C Bardzo proszę o komentowanie, to bardzo motywuje do dalszego pisania x.x 

Edit.: Kolejny rozdział za mną. Teraz o wiele bardziej podobają mi się rozdziały, mam nadzieję, że Wam też... że nie spieprzyłam tego jeszcze bardziej T.T Polecam zajrzeć na zakładkę "Bohaterowie" i kto chętny ten niech przeczyta jeszcze raz rozdziały, bo kilka rzeczy dodałam, pewnie nie będzie to takie istotne, albo będę jeszcze o tym wspominać, ale.. zawsze warto przeczytać. No.. jeszcze kilka rozdziałów, one-shoty i biorę się za dokończenie one-shota, a potem będę pisać kolejne rozdziały.

Pozdrawiam ~Szalony Kapelusznik~
Manon.

9 komentarzy:

  1. Super~! Takie ciekawe ♥ Ale dam ci radę. Oddzielaj jakoś rozdział od tego co chcesz dodać od ciebie o swoim życiu, np jakoś tak '------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------' To by bardzo pomogło.
    Prócz tego co mam pisać? Nigdy nie umiałam się rozpisywać XD Ale może dodawaj od czasu do czasu jakieś obrazki, postaci z opowiadania, na google wyszukuj jakieś postacie podobne do tych twoich.
    Weny ;*
    K. Candy ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za rady, zastanowię się nad obrazkami ^^ :3

      Usuń
  2. Przeczytałam. I powiem, że wyszło lepiej niż rozdział pierwszy ale postacie wciąż są jak dla mnie jakieś nierealne, bez duszy. Jedna bezkrytycznie wierzy w swoją moc a druga słysząc ową niewiarygodną historię z buta uznaje ją za prawdę. Żadnych pytań ani wątpliwości. Martwi się tylko tym, że zostawi niezałatwione sprawy.

    Cóż. Najwidoczniej jedna jest drugiej warta. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej jest tutaj zaplątane to, iż (miałam w sumie nawet tak na własnym przykładzie) zawsze warto wierzyć w dziwne rzeczy xD tak jak np. w upieczenie murzynka w mikrofali w ... em... 2 minuty (?) A, że przyjaciółki to też takie dziwne rzeczy mogą nader często okazać się prawdą ;3

      Dziękuję za komentarz ^^ Postaram się nad moimi nierealnymi bohaterami bez duszy popracować jeszcze ;3

      Usuń
  3. Króciutkie no ;c Ale jakie fajne :D
    Miałam taką nadzieję, że im się uda! :D Zainteresował mnie ten inny świat, jakby on wyglądał, kto by w nim był ...
    Bardzo fajna historia ;) Jestem tylko ciekawa kim jest "on" :D Mam nadzieję, że niedługo dowiem się o "nim" więcej ;p
    Ciekawość mnie zżera od środka...
    ...
    ...
    Nie no, lecę czytać dalej! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm rzeczywiście troszkę się tu pozmieniało, a przynajmniej tak mi się zdaję ;) Notka jest na pewno dłuższa od tej "pierwotnej" :) Fajnie by było tak kogoś zahipnotyzować xD Wypróbowałabym to na kilku osobach, gdyby się dało ;p
      Niczego nie spieprzyłaś! Tak fajnej historii nie da się spieprzyć! ;D
      Jest jak najbardziej ok ;) Mi się podoba ^^
      Pozdrowionka ;*

      Usuń
    2. No coś tam się zmieniło ^^ Nie mam pojęcia jak to wyszło, że teraz jest dłuższa xD Noo.. *.* czemu my czegoś takiego nie mamy ? :c To nie fair >.<
      Hehe... miło, że tak sądzisz ^^
      No i to najważniejsze, że komuś się podoba <3

      Usuń
  4. Badzo podoba mi się ta historia ;) jest bardzooo ciekawa <3 wciągnął mnie bardzo twój blog i nie mogę oderwać się od czytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że komuś się spodobała ta historia no i że ktoś komentuje ^^
      Miło wiedzieć, iż są jeszcze ludzie, którzy czytają to coś :3
      Hehe.. no to zachęcam do dalszego komentowania ^.^
      Pozdrawiam ;3

      Usuń

Krótki komentarz potrafi wiele zdziałać. Pamiętaj.