"Tak wiele wzlotów i upadków
Me serce jest polem bitwy"
Me serce jest polem bitwy"
♠~***~♠
Obudziła się w ciepłym łóżku. Nie pamiętała, kiedy zasnęła. Stało się to tak nagle. Przeciągnęła się z cichym jęknięciem i przetarła oczy. Dalej była trochę zaspana. Z uśmiechem wstała z łóżka. Skierowała się w stronę łazienki. Wzięła ciepły prysznic, a później doprowadziła twarz do porządku. Włosy jak zawsze zostawiła na koniec. Przejrzała się w lustrze i wróciła do pokoju.
Zatrzymała się w drzwiach, dotykając jedną ręką framugi.
- To niemożliwe... - wyszeptała prawie bezgłośnie.
Poczuła jak nogi same się pod nią uginają. Upadła na podłogę. Rozglądała się z przerażeniem po pomieszczeniu. Była w swojej sypialni, swojej prawdziwej sypialni. Dopiero teraz do niej to doszło. Znowu nic nie rozumiała. Jak to było możliwe? Jeszcze niedawno była w innej rzeczywistości... z Alexem... A teraz wróciła do swojego życia. Tylko dlaczego? Pragnęła się tego dowiedzieć. Po policzkach popłynęły łzy. Cholera, kiedy zrobiłam się taką beksą? - pomyślała, chowając twarz w dłoniach i przecierając oczy.
Postarała się uspokoić. Zrobiła kilka głębokich wdechów. Książka, gdzie jest książka? - myślała. Zaczęła szukać zbioru kartek, w którym mogła znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania.
Przeszukała cały pokój i ciągle jej nie znalazła. Pobiegła do biura ojca, jednak nie przypominała sobie, żeby ją tam zostawiała. Przeleciała szybko wzrokiem tytuły na półkach. Tu również pusto. Udała się do salonu. Rozejrzała się po nim, ale również nic nie zauważyła. Usiadła zrezygnowana na kanapie i w tym momencie usłyszała dzwonek do drzwi. Spojrzała na zegar wiszący na ścianie przed nią. Piąta trzydzieści. Komuś chyba życie niemiłe - pomyślała i poszła otworzyć drzwi. - Tak właściwie, to jakim cudem wstałam o tak wcześniej godzinie.
W przejściu stała uśmiechnięta Haruko.
- Bóg cię opuścił czy co? - Przyjaciółka wyraźnie się zdziwiła. Przekręciła głowę lekko na bok i zmarszczyła brwi.
- Wszystko w porządku? - zapytała troskliwie.
- Pozwól, że powtórzę: czy ciebie Bóg opuścił, że o tak wczesnej porze do mnie przychodzisz? - Ton głosu Alice był obojętny i jednocześnie zaspany, mimo iż sporo czasu spędziła na szukaniu tej głupiej książki.
- Coś dziwnie się zachowujesz - stwierdziła brunetka, ale na szczęście nie drążyła dalej tematu. Jak mogła bym zachowywać się normalnie, jak jeszcze chwilę temu byłam w zupełnie innym świecie! - pomyślała oburzona Chinatsu. - Dzisiaj jest niedziela, miałyśmy iść biegać, aby przygotować się do testu sprawdzającego z wf'u. Zapomniałaś?
- Ach, no tak, oczywiście. Wybacz jestem trochę nieprzytomna. - Tak naprawdę to nie miała pojęcia o co chodzi. Przecież do testu został jeszcze jakiś miesiąc, więc dlaczego już teraz miały zacząć się przygotowywać?
Szatynka szybko poszła się przebrać w strój sportowy i wróciła do przyjaciółki. Ta z zadowoleniem rzuciła krótkie "No to idziemy" i zaczęła zbiegać radośnie po schodach. Dobrze, że Alice mieszkała tylko na trzecim piętrze.
Biegały już dobrą godzinę. Dziewczyna o oczach zielononiebieskich miała już serdecznie dość. Kondycji nie miała złej, była ogółem dobra z wf'u, ale po prostu jej się nie chciało. Tym bardziej nie o tak wczesnej godzinie. Zeszła z bieżni na trawę i oparła się rękami o kolana.
- Możemy już iść? - spytała błagalnym tonem, gdy Haruko przebiegła obok niej.
- Nie! Przecież zaliczenie mamy już za dwa dni, w takim tempie to okaże się, że będziesz ostatnia, a wtedy nauczyciel na pewno nie będzie zadowolony. - Na odpowiedź oczywiście musiała czekać, aż dziewczyna zrobi kolejne okrążenie.
Zamurowało ją. Nie wiedziała co odpowiedzieć. Za dwa dni. Czyżbym coś przegapiła?! Tak na oko jakieś dwa tygodnie? - pytała samą siebie. Przecież to było niemożliwe. Nie mogła od tak przegapić sobie kilku tygodni życia. Nic z nich nie pamiętała. Starała się cofnąć pamięcią do tych dni, ale w głowie widziała tylko wspomnienia związane z Saimin-jutsu. Wszystkie chwile tam spędzone. Uśmiechnięte twarze Alexa, Ann. Niefortunne spotkanie z Willem. Trzeba przyznać, że.. ciekawie.. zaczęli znajomość. Jednak nie miała ochoty znowu się z nim spotykać. Za to bardzo chciała zobaczyć blondyna. Poczuć jego ciepło, jego miły zapach, zobaczyć uśmiech, usłyszeć śmiech. Miała nadzieję, że znajdzie sposób by wrócić do swojego idealnego świata.
- Alice, słuchasz mnie? Alice! - Poczuła, jak ktoś nią potrząsa. Wyrwała się z zamyślenia i spojrzała ze zdziwieniem na przyjaciółkę. - Ech... wcale mnie nie słuchałaś, co nie? - Dziewczyna kiwnęła głową. Nie miała zamiaru jej okłamywać. Raz spróbowała. Skończyło się to tak, że Haruko zasypała biedną szatynkę masą pytań, na które oczywiście nie znała odpowiedzi. - No dobra nie ważne, chodź zrobimy jeszcze kilka kółek. Pan Gold naprawdę nie będzie zadowolony, jak okaże się, że jego najlepsza uczennica położyła bieganie.
- Hehe.. tak racja - odparła dziewczyna i pobiegła za przyjaciółką.
♠~***~♠
Alice po powrocie do domu i pożegnaniu się z Haruko, od razu padła na kanapę, i uznała, że się z niej nie rusza. Zamknęła oczy i pogrążyła się w myślach. Starała się wszystko poukładać. Dlaczego znowu wróciła do tego świata? Nie miała pojęcia. Szukała odpowiedzi głęboko w swojej głowie, jednak nie potrafiła jej znaleźć.
♠~***~♠
- Mogę już iść?
- Jeśli musisz to tak - odpowiedział chłopięcy głos. - Ale pamiętaj, pod żadnym pozorem nie zbaczaj ze ścieżki.
- Dobrze postaram się.
- Obiecujesz? - zapytał troskliwie. Widać było, że bardzo się martwił. Jego błękitne oczy przepełnione były opiekuńczością. Zupełnie jak u starszego brata, którego nigdy nie miała.
- Obiecuję.
Wyszła z domu radosnym krokiem, uśmiechając się i w progu machając. Zamknęła powolnie drzwi i ruszyła przed siebie. Pamiętała, iż ma zostać na ścieżce. Co prawda nie była już małym dzieckiem i raczej wiedziała jak trafić do miasta, a mimo wszystko on, tak oziębły i arogancki dla innych, zawsze się martwił i troszczył. Był bardzo kochany, choć i często przesadzał. Czerwona sukienka powiewała na wietrze tak samo jak i długie włosy targane przez wiatr. Dziewczyna miała na sobie brązowy płaszcz. Zaczęło lekko kropić więc postanowiła założyć kaptur na głowę. Radośnie wymachiwała koszykiem i dreptała ścieżką.
Co by się stało gdybym na moment zeszła ze ścieżki? - pomyślała. Już dawno przestała bać się tego, jak i innych lasów. Stanęła i popatrzyła na drzewa. Zaśmiała się. To wcale nie wygląda tak strasznie. Skręciła do lasu. Przecież nic nie może się jej stać. To w końcu tylko drzewa.
Skocznym krokiem przemierzała gaj, jak dotąd nic strasznego się jej nie stało. Nie rozumiała dlaczego on się tak strasznie o nią martwił. Niby wszędzie czaili się albo złodzieje albo drapieżniki, ale jaka jest szansa, że wyskoczą akurat na nią? Dalej z uśmiechem wędrowała pomiędzy krzewami. Zapuściwszy się jeszcze dalej, stwierdziła, iż robi się coraz ciemniej. Zadrżała pod wpływem zimnego wiatru, który nagle się zerwał. Stanęła. Obróciła się wokół własnej osi, szukając chociaż drobnego śladu ścieżki. Nic nie znalazła. Usłyszała łamiącą się gałąź. Ponownie się rozejrzała, w cieniu drzewa widniała sylwetka skradającego się mężczyzny. Coś trzymał w dłoni. Źrenice jej oczu rozszerzyły się gwałtownie, głos ugrzązł jej w gardle, nie mogła nawet nabrać powietrza. Szybko odwróciła się i zaczęła uciekać. Nawet nie miała zamiaru się zatrzymywać. Wolała nie spotkać się z tym osobnikiem jeszcze raz. Nagle potknęła się o coś. Przewróciła się, przy okazji rozcinając sobie delikatnie skórę na nodze. Ból nie był szczególnie mocny, wstała, nie mogła się teraz zatrzymać, tym bardziej nie na widoku.
Biegła dalej, mijając drzewa, odganiając gałęzie, które co jakiś czas rozcinały delikatnie skórę oraz materiał sukienki. Nie wiedziała dokładne czemu ucieka. Niby zauważyła tylko cień człowieka, może chciał jej pomóc? Pomóc odnaleźć ścieżkę? Skakała przez połamane konary, a czerwona sukienka plątała się pomiędzy nogami. Mimo wszystko nie miała zamiaru spotkać się z nim jeszcze raz.
Schowała się za pniem, opadała z sił. Ciężko oddychała. Przerażenie mieszało się ze zmęczeniem. Dłonią otarła pot z czoła. W głowie widniało tylko jedno pytanie - dlaczego? Dlaczego to wszystko tak się potoczyło? Postanowiła iść dalej, przebywanie za długo w jednym miejscu nie jest dobre. Zrobiła krok w bok.
Skocznym krokiem przemierzała gaj, jak dotąd nic strasznego się jej nie stało. Nie rozumiała dlaczego on się tak strasznie o nią martwił. Niby wszędzie czaili się albo złodzieje albo drapieżniki, ale jaka jest szansa, że wyskoczą akurat na nią? Dalej z uśmiechem wędrowała pomiędzy krzewami. Zapuściwszy się jeszcze dalej, stwierdziła, iż robi się coraz ciemniej. Zadrżała pod wpływem zimnego wiatru, który nagle się zerwał. Stanęła. Obróciła się wokół własnej osi, szukając chociaż drobnego śladu ścieżki. Nic nie znalazła. Usłyszała łamiącą się gałąź. Ponownie się rozejrzała, w cieniu drzewa widniała sylwetka skradającego się mężczyzny. Coś trzymał w dłoni. Źrenice jej oczu rozszerzyły się gwałtownie, głos ugrzązł jej w gardle, nie mogła nawet nabrać powietrza. Szybko odwróciła się i zaczęła uciekać. Nawet nie miała zamiaru się zatrzymywać. Wolała nie spotkać się z tym osobnikiem jeszcze raz. Nagle potknęła się o coś. Przewróciła się, przy okazji rozcinając sobie delikatnie skórę na nodze. Ból nie był szczególnie mocny, wstała, nie mogła się teraz zatrzymać, tym bardziej nie na widoku.
Biegła dalej, mijając drzewa, odganiając gałęzie, które co jakiś czas rozcinały delikatnie skórę oraz materiał sukienki. Nie wiedziała dokładne czemu ucieka. Niby zauważyła tylko cień człowieka, może chciał jej pomóc? Pomóc odnaleźć ścieżkę? Skakała przez połamane konary, a czerwona sukienka plątała się pomiędzy nogami. Mimo wszystko nie miała zamiaru spotkać się z nim jeszcze raz.
Schowała się za pniem, opadała z sił. Ciężko oddychała. Przerażenie mieszało się ze zmęczeniem. Dłonią otarła pot z czoła. W głowie widniało tylko jedno pytanie - dlaczego? Dlaczego to wszystko tak się potoczyło? Postanowiła iść dalej, przebywanie za długo w jednym miejscu nie jest dobre. Zrobiła krok w bok.
Poczuła jak ktoś łapie ją za rękę i przykłada zimne, ostre ostrze do szyi. To nie mogła być prawda. Jak...? Dlaczego...? Próbowała uciec, szarpała się najmocniej jak tylko mogła, wciąż czując chłód przy skórze. Mężczyzna wykręcił jej rękę, aby nie mogła uciec, sprawiając jej tym samym ból. Zamknęła oczy, bała się, naprawdę się bała. Wiedziała już, że nie powinna zbaczać ze ścieżki. W duchu błagała, aby ktoś jej pomógł. Obiecywała, że już nigdy nie zboczy ze ścieżki, nigdy... Ale było już za późno.
Została rzucona na ziemię. Syknęła z bólu i ponownie spróbowała uciec. Mężczyzna złapał ją i przewrócił na plecy. Spojrzała na oprawcę z przerażeniem. Nie wydawał się wiele starszy od niej, dlaczego, więc robił takie rzeczy? Wyraźnie widziała jego twarz. Szare oczy wpatrywały się w nią. Wydawały się bezduszne. Srebrne, półdługie włosy zalśniły tak samo jak nóż, który chłopak uniósł go w górę. Wiedziała, że to już jej koniec. Pogodziła się z tym. Nie miała jak uciec.
Chłopak jednym szybkim ruchem wycelował nóż prosto w jej serce. Zamknęła oczy.
Poczuła okropny ból. Przeszywał całe jej ciało. Chciała krzyczeć, lecz nie mogła. Otworzyła delikatnie oczy, by po raz ostatni spojrzeć na mordercę. Nie mogła wykrztusić ani słowa. Ból przeszywał ją całą. To był jej koniec.
- Zapłacisz za to - wypowiedziała bezgłośnie.
To było ostatnie co zrobiła.
Została rzucona na ziemię. Syknęła z bólu i ponownie spróbowała uciec. Mężczyzna złapał ją i przewrócił na plecy. Spojrzała na oprawcę z przerażeniem. Nie wydawał się wiele starszy od niej, dlaczego, więc robił takie rzeczy? Wyraźnie widziała jego twarz. Szare oczy wpatrywały się w nią. Wydawały się bezduszne. Srebrne, półdługie włosy zalśniły tak samo jak nóż, który chłopak uniósł go w górę. Wiedziała, że to już jej koniec. Pogodziła się z tym. Nie miała jak uciec.
Chłopak jednym szybkim ruchem wycelował nóż prosto w jej serce. Zamknęła oczy.
Poczuła okropny ból. Przeszywał całe jej ciało. Chciała krzyczeć, lecz nie mogła. Otworzyła delikatnie oczy, by po raz ostatni spojrzeć na mordercę. Nie mogła wykrztusić ani słowa. Ból przeszywał ją całą. To był jej koniec.
- Zapłacisz za to - wypowiedziała bezgłośnie.
To było ostatnie co zrobiła.
♠~***~♠
Obudziła się z krzykiem. Odruchowo dotknęła piersi i wzięła głęboki oddech. Zdecydowanie żyła.
- Co to był za koszmar? - zapytała samą siebie. Zastanawiała się co tak właściwie ujrzała. Co i kogo. Kim była dziewczyna, która zginęła? A ten chłopak...? Czuła jakby kiedyś już widziała te oczy.
Wstała z kanapy i poszła do sypialni. Chciała wrócić do Świata Hipnotyzerów, do swojego świata. Gdy otworzyła drzwi od pokoju, od razu w oczy rzuciła jej się wylegująca się na łóżku kotka.
- Eri, złaź! - Zrzuciła zwierzę i sama położyła się wygodnie.
Może uda mi się przenieść, muszę tylko bardzo tego chcieć - myślała. Starała się, jak tylko mogła, jednak znowu nie chciało jej wyjść.
Zamknęła oczy i uspokoiła oddech. Pod zamkniętymi powiekami ujrzała tylko jeden obraz - Alexa. Zerwała się do siadu i otworzyła oczy. Alex - jej serce przyśpieszyło na samą myśl o nim. - Co się ze mną dzieje? Przecież nie mogłam... nie... to nie jest możliwe. Szybko odrzuciła dziwne myśli.
♠~***~♠
- Ona już tu nie wróci, prawda? - zapytała, przytulając się do niego.
- O co ci teraz chodzi? - spytał niepewnie. Wzrok skierował na nią.
- Nie zgrywaj idioty - warknęła - dobrze wiesz o co mi chodzi. - Nic nie odpowiedział. Dalej tylko spoglądał na nią. Wydawało się jakby w swoich niebieskich oczach miał znaki zapytania. Dziewczyna westchnęła. - W końcu się jej pozbyłam. Nie miałam pojęcia, że to może być takie proste. To jest mój świat. Nie mam zamiaru tolerować kogoś kto się tu bezczelnie wdziera i to jeszcze z twoją pomocą. - Spojrzała na niego z oburzeniem. - Ale teraz jej już nie ma i nie będzie. Nie masz w końcu zamiaru pomagać jej, prawda? - Blondyn milczał. Wzrok miał nieobecny. Zmrużyła wściekle oczy. - Dobrze, rób co chcesz! Ale pamiętaj, że to mój świat, moje życie i ty również należysz do mnie. Jeśli ona tu wróci to zamienię całe jej życie w czysty koszmar. Dobrze wiesz na co mnie stać. - Ostatnie zdanie wyszeptała mu wyraźnie do ucha.
Wstała i bez słowa wyszła, trzaskając po drodze drzwiami.
- I co ja mam zrobić? - zapytał sam siebie, chowając głowę w dłonie. Naprawdę ją polubił, ale wiedział do czego Kimiko była zdolna. Już dawno opowiadała mu o swoich umiejętnościach, które teraz się potwierdziły. Przybyszka zniknęła, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Zupełnie jakby jej tu nigdy nie było. Niedługo pewnie o niej zapomni. Tak to już jest, tylko Kimiko wszystko i wszystkich pamięta.
Ale on nie chciał zapominać. Chciał jeszcze raz móc jej dotknąć, wziąć w ramiona, poczuć jej słodki zapach...
♠~***~♠
Rzuciła się na łóżko w sypialni. Dlaczego tak bardzo mu na niej zależy? Przecież to ja jestem jego dziewczyną, nie ma prawa myśleć o niej! - myślała. Dręczył ją fakt, że jej własny chłopak się z nią nie zgadza, że chce jej się sprzeciwić. Ale on o tym zapomni. Zapomni fakt istnienia tej dziewczyny. Wiedziała to. Pocieszała się tym. Musiała tylko nie dopuścić, aby się spotkali. Nie w tym świecie, nie tutaj! To było jej własne królestwo, nie mogła pozwolić by byle kto zakłócał jej spokój. Jednak w tej dziewczynie było coś innego... Coś co budziło w niej niepokój. Racja, na początku sama chciała ją ściągnąć, pragnęła wykorzystać jej istnienie. Istnienie kogoś kto ma taki dar... Znała jeszcze tylko jedną osobę, która by tak potrafiła. Osobę, która dawno wyrwała się spod kontroli i uciekła. Jednak dziewczyna nie ścigała jej. Uznała, że ktoś inny z taką samą, a może nawet większą, mocą bardziej się przyda. Poprosiła go, aby sprowadził jej tę osobę, a on posłusznie to wykonał. Ale teraz nie chciała jej tu. Ona mogła zrobić coś co zniszczyłoby wszystko to co przez ten czas zrobiła. Stała się istotą, której istnienie jest niedopuszczalne. Albo będzie żyć w swoim świecie, albo osobiście ją unicestwię - pomyślała, a na jej twarz wkradł się wredny uśmiech. - Jeśli jeszcze raz tu wróci, pożałuje tego. I to bardzo. Zamienię jej życie w koszmar. Nieważne gdzie będzie, nie zdoła mi uciec. Nie trafi już tutaj. Nie spotka Alexa, a on o niej zapomni. Wszystko wróci do normalności. Może sobie podróżować po innych światach, ale nie po tym.
♠~***~♠
Nawet nie spostrzegła się, kiedy zasnęła. Kilkakrotnie przetarła oczy i rozejrzała się. Znowu była w Saimin-jutsu. Była zdziwiona i szczęśliwa. Jednak w jednej chwili zdziwienie przerodziło się w złość.
- Co tu się dzieje do cholery?! - krzyknęła, łapiąc się za głowę. Nic nie rozumiała. Miała jeden wielki mętlik w głowie. Usłyszała, jak drzwi delikatnie się otworzyły. Od razu spojrzała w tamtą stronę. Jej oczom ukazał się blondyn wpatrujący się w nią zdziwionym wzrokiem. - Alex - wyszeptała prawie bezgłośnie. Chłopak zaś dalej stał zdziwiony w drzwiach.
- Alice! - wykrzyknął po chwili i podbiegł do siedzącej dziewczyny.
Mocno ją przytulił. Znowu poczuła jego ciepło, którego tak jej brakowało. Powoli go objęła, wtulając się w jego tors. W jego ramionach czuła się bezpiecznie, wiedziała, że nic jej nie grozi. Brakowało jej tego uczucia.
- Tak się cieszę, że tu jesteś. Myślałem, że już cię nie zobaczę - powiedział smutno.
- Nie rozumiem o co tu chodzi - wyznała. Nic nie odpowiedział. Dalej ją obejmował. Może nie usłyszał jej wypowiedzi? W sumie to i tak nie miała ochoty teraz o tym rozmawiać. Chciała tylko aby przytulał ją tak, jak teraz. Chciała czuć jego ciepło.
Kocham go - pomyślała, patrząc na otwarte drzwi.
- Co tu się dzieje do cholery?! - krzyknęła, łapiąc się za głowę. Nic nie rozumiała. Miała jeden wielki mętlik w głowie. Usłyszała, jak drzwi delikatnie się otworzyły. Od razu spojrzała w tamtą stronę. Jej oczom ukazał się blondyn wpatrujący się w nią zdziwionym wzrokiem. - Alex - wyszeptała prawie bezgłośnie. Chłopak zaś dalej stał zdziwiony w drzwiach.
- Alice! - wykrzyknął po chwili i podbiegł do siedzącej dziewczyny.
Mocno ją przytulił. Znowu poczuła jego ciepło, którego tak jej brakowało. Powoli go objęła, wtulając się w jego tors. W jego ramionach czuła się bezpiecznie, wiedziała, że nic jej nie grozi. Brakowało jej tego uczucia.
- Tak się cieszę, że tu jesteś. Myślałem, że już cię nie zobaczę - powiedział smutno.
- Nie rozumiem o co tu chodzi - wyznała. Nic nie odpowiedział. Dalej ją obejmował. Może nie usłyszał jej wypowiedzi? W sumie to i tak nie miała ochoty teraz o tym rozmawiać. Chciała tylko aby przytulał ją tak, jak teraz. Chciała czuć jego ciepło.
Kocham go - pomyślała, patrząc na otwarte drzwi.
♠~***~♠
Przez kolejnych kilka dni ani razu nie powróciła do normalnego świata. Cieszyła się, miała nadzieję, że już nigdy tak się nie stanie. Nie chciała opuszczać Saimin-jutsu. Chciała zostać i opiekować się Ann. Chciała spędzać czas z Alexem. Wiedziała, że już przegrała, jednak wystarczył jej sam fakt, że może przy nim być, rozmawiać z nim. To jej wystarczyło. Przynajmniej tak sobie wmawiała.
Szła właśnie do salonu z książką w ręku. Została sama. Blondyn zabrał siostrę na miasto, a Alice zabronił wychodzić z domu, pod argumentem, że znowu może się wplątać w jakieś tarapaty. Miała również nie siedzieć na widoku, gdy jest sama. Dziewczyna podeszła do okien i zasłoniła firany, tak by zostawiały tylko minimalną stróżkę światła. Odwróciła się z uśmiechem i w tym momencie książka z hukiem upadła na podłogę.
Szatynka nie mogła uwierzyć własnych oczom. Nie mogła nic powiedzieć. Stała jak sparaliżowana, wpatrując się w postać. Postać, która była leciutko przezroczysta. Jednak poczatkowo tego nie zauważyła.
Szła właśnie do salonu z książką w ręku. Została sama. Blondyn zabrał siostrę na miasto, a Alice zabronił wychodzić z domu, pod argumentem, że znowu może się wplątać w jakieś tarapaty. Miała również nie siedzieć na widoku, gdy jest sama. Dziewczyna podeszła do okien i zasłoniła firany, tak by zostawiały tylko minimalną stróżkę światła. Odwróciła się z uśmiechem i w tym momencie książka z hukiem upadła na podłogę.
Szatynka nie mogła uwierzyć własnych oczom. Nie mogła nic powiedzieć. Stała jak sparaliżowana, wpatrując się w postać. Postać, która była leciutko przezroczysta. Jednak poczatkowo tego nie zauważyła.
- M-ma-mama... - wykrztusiła wreszcie, na co kobieta uśmiechnęła się. Jej uśmiech był taki delikatny, taki kojący. Pamiętała go z czasów dzieciństwa. - J-jak to m-możliwe?
- Mówiłam ci, że jeszcze się spotkamy, prawda? Już nie pamiętasz naszego spotkania? Naprawdę masz słabą pamięć - mówiła spokojnie, swoim pełnym miłości i czułości głosem, po czym cicho się zaśmiała, by po chwili spoważnieć. - Nie mamy za dużo czasu. - Wskazała na swoje ręce, które stawały się jeszcze bardziej przezroczyste. - Nie wytłumaczę ci wszystkiego, ale postaram się jak najwięcej.
- Powiedz mi o co tu chodzi? Dlaczego przemieszczam się pomiędzy moim a tym światem? Dlaczego nie potrafię tego kontrolować? - Szatynce powrócił głos. Znów mogła normalnie zadawać pytania.
- Mówiłam ci już, że masz wielki dar. Dar do hipnotyzowania ludzi. Ty postanowiłaś zahipnotyzować siebie. Skoro byłaś pewna tego to dlaczego zadajesz mi takie pytania? Przecież wiedziałaś jakie są konsekwencje. - Dalej wydawała się spokojna, choć Alice wiedziała, że tak naprawdę rodzicielka jest zdziwiona.
- Nie.. nie wiedziałam... - przyznała dziewczyna, odwracając wzrok, by po chwili znów spojrzeć na matkę. Cieszyła się, że może ją zobaczyć i z nią porozmawiać.
- Nie wiedziałaś?! - wybuchła. - Dlaczego zrobiłaś to, nie wiedząc jakie są tego konsekwencje?! - Spojrzała na swoje ciało, które robiło się coraz bardziej niewidoczne. - Ech... co ja z tobą mam. Cóż, zostało nam mało czasu, ale postaram się ci wszystko wytłumaczyć. Wielkie są konsekwencje, gdy hipnotyzer zaczarowuje samego siebie. Może na zawsze zatracić się w światach, jednak na szczęście ciebie to nie spotkało. Może również rozszczepić się w trakcie i wylądować w wielu innych rzeczywistościach. Może też nigdy nie powrócić do swojego prawdziwego świata. Albo jego idealny świat zacznie się sypać. Jednak najgorsze z tego wszystkiego jest tracenie kontroli nad mocą. Wtedy oba światy, w których żyje hipnotyzer zaczynają zapominać o jego istnieniu. Ludzie go omijają, nie zauważają. Nie może z nikim porozmawiać. Wpada wtedy w taki stan, w którym uwalnia nieświadomie całą swoją moc i niszczy owe światy. Niszcząc przy okazji samego siebie. Jednak jego dusza nie może zaznać wtedy spokoju i błądzi po innych rzeczywistościach już na wieki. - Tu kobieta zrobiła pauzę. Wzięła głęboki oddech i spojrzała z troską na córkę. - Na szczęście tobie nic takiego się nie wydarzyło. Hipnotyzerzy są jednak stworzeni głownie do przeprowadzania hipnozy na innych, nie na sobie. Jednak znajdują się i tacy co tego próbują. Tacy jak ty. - Dziewczyna z uwagą słuchała słów matki. - Ale w tym świecie znalazła się osoba, która nie akceptuje twojego istnienia. Ma ona potężną moc. To ona odsyła cię z powrotem do prawdziwego świata. Musisz stawić jej czoła. Musisz ją pokonać, tylko wtedy będziesz mogła przebywać w tym świecie, o nic się nie bojąc. Przynajmniej tak powinno być. Mój czas się kończy. Jeszcze się spotkamy. Kocham cię, Alice.
- Nie, mamo, zaczekaj! - krzyczała za znikającą postacią. Jednak na próżno. Kobieta ponownie znikła, a w głowie dziewczyny dzwoniły jej ostatnie słowa - "Jeszcze się spotkamy". Będę wyczekiwać tego momentu! - pomyślała z uśmiechem. Postanowiła, iż odnajdzie tę osobę i pokona ją. Tylko nie miała pojęcia kto to mógł być.
Usłyszała dźwięk zamka. Spojrzała w stronę otwieranych drzwi. Stał w nich, nie kto inny, jak Alex trzymający za rękę małą Anne. Alice uśmiechnęła się do nich wesoło.
♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦
Jeju... w końcu skończyłam xd Tak wiem, obiecałam, że we wakacje będą się częściej pojawiać rozdziały, ale niestety moja wena nie ma zamiaru ze mną współpracować. (To wszystko wina Vena jego wińcie, nie mnie!) No, ale w końcu skończyłam i... sama nie wiem, jak wyszedł mi ten rozdział. Chciałam w nim trochę wytłumaczyć, ale chyba narobiłam jeszcze większego bałaganu T.T Kutfa... Ogółem to nie chcecie wiedzieć jak ja go pisałam xDD >.< Szczerze mimo wszystko jestem z niego zadowolona (może to przez fakt, że w ogóle go napisałam ?). Kurde.. "Postanowiła, iż odnajdzie tę osobę i pokona ją." czy to nie brzmi jak z jakiegoś typowego shounena ? xD Co ja robię z tym opowiadaniem xD Dobra koniec użalania się xdd
Ogółem to bardzo, ale to naprawdę bardzo dziękuję za 4000 wejść i 12 obserwatorów to naprawdę wiele dla mnie znaczy i naprawdę nigdy nie pomyślałabym, że będzie Was tak dużo (szkoda tylko, że komentarzy tak mało :c). Bardzo dziękuję za to, że ze mną jesteście. Jeszcze niedawno dziękowałam za 3000 wejść, a teraz jest ich, aż 1000 więcej. Naprawdę dziękuję! Mam nadzieję, że niedługo mój blog dobije i 5000 wejść, mam również nadzieję, że pojawią się jakieś komentarze i nowi czytelnicy. Bardzo zależy mi na komentarzach, bo.. bo to naprawdę motywuje, a jak nikt nie komentuję to nie wiem czy opłaca się dalej pisać. Jeszcze raz dziękuję za te 4000 wyświetleń ♥
No to czas na bonusik na 4000 wejść :3 + piosenka, przy której pisałam ten rozdział ^.^ (właściwie to kończyłam... i nie tylko przy niej, ale musiałam zdecydować się na jedną xD)

Czekałam i czekałam na ten rozdział i nie mogłam się doczekać :) Bałaganu aż takiego nie ma, a całość znakomita. Uwielbiam twój styl pisania. Nie przejmuj się brakiem weny, bo każdemu się zdarza. Ja ostatnio też rzadziej publikuje nowe rozdziały. Ostatnio byłam u babci, a jak już jestem w domu to patrze na klawiaturę i momentami nie wiem co by tu napisać. Już się boję co będzie w roku szkolnym. No, ale kończę to egoistyczne rozprawianie nad samym sobą.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny
Oo.. ktoś czekał na moje wypociny ? To miłe ^^ Ja również nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału u Ciebie ;3 Cieszę się, że Ci się podoba ;> Ja to naprawdę się boję teraz roku szkolnego, niby będę kończyć wcześniej (nareszcie!) ale wena mi się na tę historię ostatnio ulotniła i nie chce wrócić ;/ Za to napisałam jakąś 1/3 one-shota i zastanawiam się czy wstawić go tu jak skończę czy nie.. zobaczymy xD
UsuńRównież pozdrawiam i życzę weny ;*
Hej, kochana :* Otrzymujesz ode mnie nominację do Liebster Awards. Szczegóły na moim blogu.
OdpowiedzUsuńhttp://nowa-w-hogwarcie.blogspot.com/
:D
Na twój,blog natknęłam się przypadkiem i bardzo mi się spodobał :-) Bd czytać go regularnie jak tylko.dodasz nowy rozdział, niestety nie umiem zaobserwować na telefonie wiec zaobserwuje jak bd na kompie ;-) zapraszam do mnie my-secret-world-anastazja.blogspot.com
OdpowiedzUsuńObecna i gotowa :3
OdpowiedzUsuńNo to teraz już wiemy co się dzieję moi państwo :D
Hue hue jestem taka szczęśliwa z parki jaką tu powolutku zaczęłaś tworzyć :) Czytając o nich robię takie : "Ohh jacy słodcy" :)))
Bardzo dobra postawa! Podoba mi się! Niech znajdzie tą całą Kimiko i jej nawpierdziela -.- Ode mnie może dać jej z bańki :D
Rozdział podoba mi się tak bardzo jak poprzedni :) Nie wyłapałam żadnych błędów, czytało się bardzo przyjemnie :)
Dużo weny, czasu i pomysłów życzę :3
Pozdrowionka! :)
Hehehe.. tak powolutku.. ale nie do końca ;>
UsuńWidać, że jej nie lubisz xD I bardzo dobrze ;3
Cieszę się, że się podoba i nie ma błędów :3
Pomysły są, jednak czas i wena już nie :c