niedziela, 19 kwietnia 2015

Rozdział XIII - Biała róża.

"Rozkwitały pąki białych róż"
♠~***~♠

                   Kwiaty rosły wszędzie, aż po sam horyzont. Łąka mieniła się wszystkimi kolorami tęczy. Po prostu było jak w bajce. Podbiegła do płynącego strumyka i uklękła nad nim, by chwilę później położyć się i wpatrywać w bezchmurne niebo. 
 - Czyż tu nie jest idealnie? - zapytała. - Mogłabym tu zostać na zawsze!
 - Wiem, ale to jednak nie jest możliwe, przykro mi. 
                   Przewróciła się na brzuch słysząc kobiecy, poważny głos. Spojrzała na dziewczynę, która była w trakcie czyszczenia jednego, z wielu, pistoletów. Długie czarne włosy, związane w wysoką kitkę oraz zielone oczy, pasowały do bladej karnacji i zaokrąglonej twarzy. Biała koszula była wyciągnięta z szarej spódniczki, a rękawy marynarki, również tej barwy, podwinięte.
 - Dlaczego? - spytała słodko. Towarzyszka spojrzała na nią srogim wzrokiem.
 - Ile razy mam ci to powtarzać? - Zdenerwowała się, słychać to było przez jej oschły ton. - Mamy misję do wypełnienia i dobrze wiesz, że nie możemy pozwolić na takie rzeczy.
                   To mówiąc wstała i podeszła do rozmówczyni.
 - Bardzo bym chciała spełnić twoje marzenie, jednak to niewykonalne - wyszeptała już spokojniejszym tonem, a kąciki jej ust uniosły się lekko. 
 - Dlaczego to takie ważne?
 - Ech... - westchnęła, wstała, otrzepała się i spojrzała na młodszą morderczym wzrokiem z góry - przestań zadawać głupie pytania! Wstawaj, jedziemy - powiedziała i udała się w stronę konia.
- Nie zadaję głupich pytań, to twoje odpowiedzi są głupie - wyszeptała, prawie bezgłośnie po czym udała się w stronę brunetki.
                   Jechały już chwilę. Żadna z nich się nie odzywała. W końcu młodsza przerwała ciszę.
 - Swoją drogą dlaczego mi towarzyszysz? - zapytała. Była po prostu ciekawa. Strażnicy Czasu nie podróżowali sobie z byle kim. W ogóle nie ujawniali się ludziom, jeśli nie mieli jakiegoś celu.
 - Ile razy jeszcze mam ci to mówić? - Strażniczka była wyraźnie zirytowana. - Mam pewną misję i muszę ją wykonać, nic więcej nie mogę ci powiedzieć. Mam tylko zaprowadzić cię do twojego domu, to wszystko.
 - Dobrze... 
                   Dotarły do domu dziewczynki.
 - W tym miejscu się pożegnamy - powiedziała brunetka i odjechała.
                   Dziewczynka weszła do domu.
 - Nie zdejmuj płaszcza - usłyszała. - Chciałbym, abyś poszła do miasta.
 - Dobrze! - krzyknęła wesoło. Kochała chodzić do miasta, zawsze sprawiało jej to radość.
                   Chłopak podszedł do niej i jak zawsze ją ostrzegał.
- Mogę już iść? - spytała w końcu.
- Jeśli musisz to tak - odpowiedział. - Ale pamiętaj, pod żadnym pozorem nie zbaczaj ze ścieżki.
 - Dobrze postaram się.
 - Obiecujesz? - zapytał troskliwie. Widać było, że bardzo się martwił. Jego błękitne oczy przepełnione były opiekuńczością. Zupełnie jak u starszego brata, którego nigdy nie miała.
 - Obiecuję.
                   Wyszła z domu radosnym krokiem, uśmiechając się i w progu machając. Zamknęła powolnie drzwi i ruszyła przed siebie. Pamiętała, iż ma zostać na ścieżce. Co prawda nie była już małym dzieckiem i raczej wiedziała jak trafić do miasta, a mimo wszystko on, tak oziębły i arogancki dla innych, zawsze się martwił i troszczył. Był bardzo kochany, choć i często przesadzał. Czerwona sukienka powiewała na wietrze tak samo jak i długie włosy targane przez wiatr. Dziewczyna miała na sobie brązowy płaszcz. Zaczęło lekko kropić więc postanowiła założyć kaptur na głowę. Radośnie wymachiwała koszykiem i dreptała ścieżką. 
                   Co by się stało gdybym na moment zeszła ze ścieżki? - pomyślała. Już dawno przestała bać się tego, jak i innych lasów. Stanęła i popatrzyła na drzewa. Zaśmiała się. To wcale nie wygląda tak strasznie. Skręciła do lasu. Przecież nic nie może się jej stać. To w końcu tylko drzewa. 
                   Skocznym krokiem przemierzała gaj, jak dotąd nic strasznego się jej nie stało. Nie rozumiała dlaczego on się tak strasznie o nią martwił. Niby wszędzie czaili się albo złodzieje albo drapieżniki, ale jaka jest szansa, że wyskoczą akurat na nią? Dalej z uśmiechem wędrowała pomiędzy krzewami. Zapuściwszy się jeszcze dalej, stwierdziła, iż robi się coraz ciemniej. Zadrżała pod wpływem zimnego wiatru, który nagle się zerwał. Stanęła. Obróciła się wokół własnej osi, szukając chociaż drobnego śladu ścieżki. Nic nie znalazła. Usłyszała łamiącą się gałąź. Ponownie się rozejrzała, w cieniu drzewa widniała sylwetka skradającego się mężczyzny. Coś trzymał w dłoni. Źrenice jej oczu rozszerzyły się gwałtownie, głos ugrzązł w gardle, nie mogła nawet nabrać powietrza. Szybko odwróciła się i zaczęła uciekać. Nawet nie miała zamiaru się zatrzymywać. Wolała nie spotkać się z tym osobnikiem jeszcze raz. Nagle potknęła się o coś. Przewróciła się, przy okazji rozcinając sobie delikatnie skórę na nodze. Ból nie był szczególnie mocny, wstała, nie mogła się teraz zatrzymać, tym bardziej nie na widoku. 
                   Biegła dalej, mijając drzewa, odganiając gałęzie, które co jakiś czas rozcinały delikatnie skórę oraz materiał sukienki. Nie wiedziała dokładne czemu ucieka. Niby zauważyła tylko cień człowieka, może chciał jej pomóc? Pomóc odnaleźć ścieżkę? Skakała przez połamane konary, a czerwona sukienka plątała się pomiędzy nogami. Mimo wszystko nie miała zamiaru spotkać się z nim jeszcze raz. 
                   Schowała się za pniem, opadała z sił. Ciężko oddychała. Przerażenie mieszało się ze zmęczeniem. Dłonią otarła pot z czoła. W głowie widniało tylko jedno pytanie - dlaczego? Dlaczego to wszystko tak się potoczyło?  Postanowiła iść dalej, przebywanie za długo w jednym miejscu nie jest dobre. Zrobiła krok w bok.
                   Poczuła jak ktoś łapie ją za rękę i przykłada zimne, ostre ostrze do szyi. To nie mogła być prawda. Jak...? Dlaczego...? Próbowała uciec, szarpała się najmocniej jak tylko mogła, wciąż czując chłód przy skórze. Mężczyzna wykręcił jej rękę, aby nie mogła uciec, sprawiając jej tym samym ból. Zamknęła oczy, bała się, naprawdę się bała. Wiedziała już, że nie powinna zbaczać ze ścieżki. W duchu błagała, aby ktoś jej pomógł. Obiecywała, że już nigdy nie zboczy ze ścieżki, nigdy... Ale było już za późno.
                   Została rzucona na ziemię. Syknęła z bólu i ponownie spróbowała uciec. Mężczyzna złapał ją i przewrócił na plecy. Spojrzała na oprawcę z przerażeniem. Nie wydawał się wiele starszy od niej, dlaczego, więc robił takie rzeczy? Wyraźnie widziała jego twarz. Szare oczy wpatrywały się w nią. Wydawały się bezduszne. Srebrne, półdługie włosy zalśniły tak samo jak nóż, który chłopak uniósł go w górę. Wiedziała, że to już jej koniec. Pogodziła się z tym. Nie miała jak uciec. 
                   Chłopak jednym szybkim ruchem wycelował nóż prosto w jej serce. Zamknęła oczy.
                   Poczuła okropny ból. Przeszywał całe jej ciało. Chciała krzyczeć, lecz nie mogła. Otworzyła delikatnie oczy, by po raz ostatni spojrzeć na mordercę. Nie mogła wykrztusić ani słowa. Ból przeszywał ją całą. To był jej koniec. 
 - Zapłacisz za to - wypowiedziała bezgłośnie.
                   To było ostatnie co zrobiła.


♠~***~♠

                   Alice obudziła się z krzykiem. Dawno nie śnił jej się ten koszmar, ale teraz powrócił. W dodatku łączył się z jednym z jej poprzednich snów. Co to miało oznaczać? Jeszcze oczy mordercy... Wydawały jej się znane. Nie wiedziała tylko skąd. Tak samo jak tamta czarnowłosa dziewczyna. Niestety teraz, kiedy próbowała sobie przypomnieć jak oni dokładnie wyglądali, widziała ich, jak za mgłą. O co chodziło?
                   Spojrzała na zegar wiszący na ścianie. Było wpół do siódmej. Nie miała dzisiaj pracy, więc postanowiła spróbować zasnąć. Jednak jej się to nie udało.
                   Równo o siódmej wstała i poszła do łazienki. Wzięła długą kąpiel. Kiedy wróciła do sypialni, była już ósma. Rozczesała swoje długie brązowe włosy i uczesała w warkocz, który zaplotła śnieżną wstążką. Przy okazji poprawiła grzywkę, która zachodziła jej już mocno na oczy.
 - Powinnam ją w końcu przyciąć - stwierdziła, przeglądając się w lustrze.
                   Podeszła do szafy i wyciągnęła z niej białą sukienkę z krótkim rękawem, sięgającą o kolan. Po drodze do drzwi, wzięła z toaletki jeszcze jedną wstążkę i przeplotła nią włosy.
                   Pomyślała, że uda się do ogrodu i tak też zrobiła. Bardzo go polubiła. Czuła się w nim najlepiej. Usiadła na jednej z ławek. Spojrzała w błękitne niebo. Nie było na nim żadnej chmurki. Uśmiechnęła się delikatnie. Lekki wiatr wiał co jakiś czas.

♠~***~♠

                   Krzątała się po kuchni, kiedy zobaczyła drobną postać wchodzącą do ogrodu. Poprosiła Willa, aby przejął jej obowiązki i udała się w stronę raju zieleni. Szybko odnalazła przyjaciółkę. Usiadła obok niej na ławce.
 - To miejsce jest naprawdę piękne - stwierdziła, spoglądając kątem oka na towarzyszkę.
 - Masz rację. - Dziewczyna uśmiechała się. - Jest cudowny.
 - Wiesz, Alice, zastanawia mnie pewna rzecz... - zaczęła, lecz w tym momencie usłyszała czyjeś powolne kroki. Odwróciła głowę w stronę, z której one dobiegały.
 - Witajcie, dziewczęta. - Wzdrygnęła się na dźwięk tego głosu.
 - Panienka Kaede. Miło panienkę widzieć - odparła wesoło Alice.
 - Ciebie również, Alice - Zmrużyła lekko swoje pomarańczowe oczy i uśmiechnęła się. Potem przeniosła wzrok na Haruko. - Wybacz mi, że pytam, ale nie powinnaś pracować?
 - Tak, oczywiście, już wracam do pracy - odparła niemiło brunetka.
                   Wstała i pospiesznie odeszła. Miała nadzieję, że uda jej się porozmawiać z przyjaciółką. Niestety Ruda musiała im przeszkodzić. Dziewczyny nie dziwiło to tak bardzo. W końcu wszystko dzieje się tak, jak chce Kimiko, pani tego zamku. A Kaede, jako bliska jej osoba, robi wszystko, żeby tak właśnie było.
                   Wróciła do zamku. Po drodze spotkała Willa, który zaciągnął ją do biblioteki. Nikt nigdy w niej nie przebywał, więc była ona idealnym miejscem, aby porozmawiać.
 - I co? Udało ci się porozmawiać z Alice?
 - Nie - burknęła niezadowolona. Usiadła na krześle, założyła nogę na nogę, a ręce splotła pod klatką piersiową.
 - Rozumiem, więc i tobie nie wyszło - stwierdził smutno, a dziewczyna spojrzała na niego pytająco. - Dalej nic nie pamięta. To wszystko musi być strasznie mocne. Chyba musimy we dwóch dać temu radę. Chcę, żeby wszystko było tak, jak być powinno. Obiecaliśmy, że tak będzie...
 - Dotrzymamy obietnicy - przerwała mu stanowczo. - Nigdy nie łamię obietnic. Może los sam da nam jakąś wskazówkę.
 - Wątpię...
 - Jak zwykle, straszny z ciebie optymista! - oburzyła się Haruko. Wstała i ruszyła w kierunku drzwi. - Czasem mógłbyś mi zaufać - wyszeptała, kiedy mijała chłopaka. Potem zniknęła z biblioteki. Udała się z powrotem do kuchni. Zazwyczaj tam przebywała.

♠~***~♠

 - Po prostu nie wierzę w to, że się ułoży - powiedział cicho, kiedy wyszła. 
                   Został sam ze swoimi myślami i masą książek. Nie wiedział co ma zrobić. Chciał wszystko naprawić, naprawić swój błąd. czuł się winny. Bardzo. W końcu to przez niego to wszystko teraz się działo. Gdyby wykonał swoją robotę, jak należy. Ale nie wiedział o tym. Zamiast posłuchać do końca, odszedł od razu. Wystarczyło mu tylko kilka słów. Uznał, że reszta jest nieważna. Sam wpędził się w tę sytuację. A co gorsza, wciągnął w nią również tak wiele osób. Wiele cennych dla niego osób. Nie potrafił sobie tego wybaczyć. Nie. On po prostu nie mógł sobie tego wybaczyć.

♠~***~♠

 - Przepraszam, że przerwałam wam rozmowę. Strasznie mi głupio, ale panienka Kimiko pewnie bardzo by się zdenerwowała, gdyby dowiedziała się, że jedna z jej służek się obija, kiedy powinna pracować - tłumaczyła się Kaede. Alice nie miała dziewczynie tego za złe.
 - Naprawdę nie musisz przepraszać - mówiła, co chwilę. - Jeśli to było coś ważnego, to powie mi później.
                   Uśmiechnęła się ciepło do towarzyszki, która po chwili zrobiła to samo.

♠~***~♠

                   Po rozmowie z Alice udała się od razu do Kimiko. Miała być u niej wcześniej, ale jakoś tak chciała odetchnąć świeżym powietrzem. Zostawiła brązowowłosą dziewczynę samą w ogrodzie. Miała nadzieję, że nic się tam nie wydarzy.
                   Dotarła do drzwi pani i delikatnie zapukała. Weszła, odczekawszy chwilę.
 - Chciałaś ze mną rozmawiać, pani? - zapytała, zamykając za sobą drzwi.
 - Podejdź do mnie. - Kimiko siedziała na swoim wielkim łożu. Wpatrywała się w okno, a jej białe włosy, które zakrywały całe plecy, były lekko potargane. Coś się działo. - Zbliża się kolejna pełnia - powiedziała, kiedy ruda zbliżyła się. - Dziś wieczorem mam zamiar to wszystko zakończyć. Im szybciej to zrobię tym lepiej dla mnie. Dlatego też wybacz, ale muszę to zrobić. - Odwróciła się do Kaede. Przyłożyła palec wskazujący do jej czoła. Delikatnie niebieskie światło ogarnęło cało rudowłosej dziewczyny. Upadła powoli na ziemię. Jej ciało zaczynało powoli zanikać. - Pomyśleć, że stworzyłam cię tylko po to, aby teraz zniszczyć. Trochę to smutne. Włożyłam w to tylko pracy, która poszła na marne.

♠~***~♠

 - Lulilulilulilaj - śpiewał ciepły, kobiecy głos. - Lulilulilulilaj...
                   Po pomieszczeniu rozlegał się tylko ten dźwięk. Co to za miejsce? Gdzie ja jestem?
 - Nie zbaczaj ze ścieżki - tym razem głos chłopca. Kiedyś już słyszany.
 - Wybacz. Obiecałam, że nie zboczę, ale ten las nie jest taki zły jak ci się wydaje.
                   Zero odpowiedzi. Nie wiedziała o co chodzi. Czy coś się stało? Ale to przecież było niemożliwe.
 - Lulilulilulilaj...
 - Czyj to głos?
                   Odwróciła się, ale nikogo nie było. Tylko ciemność. Co się stało ze światłem? - pomyślała. W kącie ujrzała jedną, malutką, palącą się świecie. Szybko do niej podbiegła i usiadła obok. Skuliła się i wtuliła głowę w kolana. Zapragnęła jak najszybciej wrócić do domu. Nie wiedziała gdzie teraz jest, ani czemu tu jest. Chciała tylko się stąd wydostać. Czy to jest kara za wejście do lasu? Nagle ostatnia świeczka zgasła.
                   Otworzyła oczy. Musiała się na chwilę zdrzemnąć. Była w lesie, w całkiem miłym i pogodnym lesie. To był tylko zły sen - stwierdziła. Ruszyła dalej w drogę otrzepując długą czerwoną sukienkę. Nagle na jej drodze stanęła niska dziewczyna o długich białych włosach, które rozwiewał wiatr. Oczy nieznajomej jarzyły się pomarańczą. Powoli zbliżała się, a kiedy to robiła wszystko w okół otaczała ciemność.
 - Nie... proszę, nie chcę tam wracać! - krzyczała do zbliżającej się postaci. Łzy napłynęły jej do oczu. Dopiero co odzyskała życie. Teraz znowu miała je stracić.

♠~***~♠

                   Kaede zniknęła całkowicie. Tak, jakby nigdy jej nie było. Teraz musiała tylko zrobić to samo z Alice. Uczesała włosy w kitkę, zrzuciła na siebie czarną sukienkę i wyszła z sypialni. Swe kroki skierowała ku ogrodowi. Miała nadzieję, że dziewczyna ciągle tam była.
                   Miała rację. Brązowowłosa służka siedziała na ławce, wpatrując się w niebo. Kimiko stanęła przed nią. Chrząknęła głośno.
 - Och, witaj. - Szatynka wyrwała się z transu.
 - Nie musimy się witać - odparła beznamiętnie. - Zaraz będzie po wszystkim - Jej usta wykrzywił szyderczy uśmiech. Zdjęła rękawiczkę z dłoni i zbliżyła palec do czoła Alice.
 - Co, co ty robisz? - spytała przerażona dziewczyna.
                   Kimiko nie odpowiedziała. Spróbowała dotknąć szatynki, jednak coś odepchnęło ją. Co? - pomyślała. 
 - Więc tak to działa - powiedziała cicho. - No nic. Pozwól, że ci się przedstawię - wyprostowała się i wbiła wzrok w zielononiebieskie oczy służki. - Nazywam się Kimiko, jestem panią tego zamku i narzeczoną Alexa. Pewnie już o mnie słyszałaś. Przyjrzyj mi się dokładnie - Zbliżyła się do dziewczyny, która wcześniej wstała z ławki.

♠~***~♠

                   Czuł, że coś jest nie tak. Głowa mu wprost pękała. Ciągle starał się zrozumieć słowa Willa. Przypomnieć coś sobie, ale widział wszystko jakby za mgłą. Nie potrafił dostrzec swoich wspomnień. Wiedział, że zapomniał o czymś bardzo ważny. Coś mu to podpowiadało. Tylko co to było? O czym mógł zapomnieć? Dlaczego o tym zapomniał?

♠~***~♠

                   Przerażona wpatrywała się w dziewczynę o włosach niczym śnieg. Jak to było możliwe?
 - Dlaczego.. dlaczego wyglądasz tak jak.. jak ja? - spytała niepewnie. Pomarańczowe oczy rozmówczyni zabłysnęły, gdy wybuchnęła głośnym śmiechem.
 - Ahahahahaha... Jeszcze nie zrozumiałaś? - zapytała. - Posłuchaj mnie raz a uważnie - Nagle jej głos zmienił się na śmiertelnie poważny - potrafię kontrolować wszystkie światy, do których trafisz. Potrafię zmieniać w nich co tylko mi się podoba. Potrafię tworzyć w nich różne postacie. Jedną z nich była Kaede. Była ona moim.. i twoim osobistym klonem.
 - Moim? - W głosie Alice słychać było niepewność. Nie potrafiła zrozumieć tego wszystkiego.
 - Dalej nie wiesz o czym mówię? - Znowu wybuchnęła ironicznym śmiechem. - Zrozum, kochana. Nie możesz istnieć tam gdzie istnieję ja. Nie wiesz czemu? Otóż już ci odpowiadam. Żyłam kiedyś w innym świecie. Byłam tam szczęśliwa, jednak pewnego dnia zostałam zamordowana. Czy przypadkiem niedawno nie śnił ci się taki sen? Sen, w którym ktoś cię brutalnie zabija? - Alice spojrzała na nią jeszcze bardziej przerażona ale nic nie odpowiedziała. - A więc, mam rację. Tak, widziałaś moją śmierć, jednak coś musiało pójść źle, bo nie zginęłam całkowicie. Od tamtej pory błąkałam się po światach jako samotna dusza poszukująca swojego miejsca. Nie mogłam wrócić już do swojego świata, ponieważ mnie z niego wyeliminowano. W końcu znalazłam świat, do którego się po raz pierwszy przeniosłaś. Żyło mi się tam wspaniale, aż ty nie stanęłaś na mojej drodze i nie zaczęłaś rujnować mojego świata. Istniałam w nim na twoją podobiznę. Dlaczego? Ponieważ nie było cię w nim. Znalazłam cię w twoim prawdziwym świecie. Uznałam, że jesteś zwykłą dziewuchą, która nic nie potrafi i ciągle myśli jakie to jej życie jest złe. Przez głowę mi nawet nie przeszło, że będziesz potrafić podróżować po światach. A w tamtym świecie nie zauważyłam ciebie. Dlatego przybrałam twoje ciało, tylko lekko zmienione. Zmieniłam twój wzrost oraz piersi. Nie mogłabym być takim maleństwem. - Alice mimo ciągłego przerażenia, miała ochotę ją uderzyć czymś ciężkim. Bardzo ciężkim. Jednak Kimiko kontynuowała. - Białopomarańczowe kolory oznaczają duszę, tak dla jasności. Ale wracając, nigdy nie powinnaś się w tym świecie pojawić, więc zaczęłam w nim żyć jako twój odpowiednik w innym świecie. Każdy z nas ma w innych światach swoich odpowiedników, oprócz ciebie. Masz w końcu dar hipnozy. Sama przemieszczasz się po światach. Nie potrzebujesz w nich odpowiedników. Ale nie wiedziałam tego. Uznałam, że zostanę twoim odpowiednikiem. Kiedy się pojawiłaś, wiedziałam, że coś jest nie tak. Wyczułam to. Po pewnym czasie zaczęłam znikać. Zawsze wtedy udawało mi się ciebie odesłać do twojego świata. Ale ty zawsze wracałaś. Po którymś razie nie mogłam cię już odesłać. Moja moc wyczerpała się. Potem dobrowolnie odeszłaś z mojego świata, ale ja nie mogłam już tam dalej żyć. Zaczęłam z niego znikać. Ludzie mnie nie zauważali. To wszystko była twoja wina. Postanowiłam więc za tobą podążać. Postanowiłam cię zniszczyć. Jeśli zabiję cię, w którymś z tych światów, to wrócisz do siebie, prawda? Nie będziesz już nigdy mogła nikogo hipnotyzować. Stracisz swój dar, albo życie. Przestaniesz być dla mnie przeszkodą, a ja będę mogła wrócić do swojego starego życia. Czy tak wiele chcę? Chcę tylko by wszystko wróciło do normy. Chcę odzyskać swoje życie. - Uśmiechnęła się łagodnie. Wyjęła sztylet z futerału na nodze, ostrze nakierowała na serce Alice. Dziewczyna zaś cofnęła się o kilka kroków. - Nie możemy istnieć w tym samym świecie! Nie możesz istnieć wraz ze mną! Jedna z nas musi zginąć! Na pewno nie będę to ja! Wrócisz raz na zawsze do swojego, cholernego świata! - wykrzyczała i rzuciła się na Alice.
                   Ta jednak stała ja spiorunowana. Była przerażona. Nie mogła nic zrobić. Nie mogła się poruszyć, nic powiedzieć, nawet oddychać. Kimiko była coraz bliżej, już prawie przy niej. Biegła, a jej oczy były przepełnione złością i nienawiścią.
                   W końcu znalazłam osobę, która mnie nienawidzi.. jednak nie potrafię nic zrobić. Czy nie miałam jej pokonać? Nie mogę się ruszyć. Moje ciało odmawia mi posłuszeństwa. Wszystko jest nie tak jak powinno. Czy teraz zginę? Co potem będzie? Czy na pewno wrócę do swojego świata? Może jednak zginę. Nie chcę umierać. Chcę żyć. Muszę. Jest tyle rzeczy, których nie doświadczyłam - myślała szatynka, a z jej oczu zaczęły lecieć łzy.
                   Chwilę przed cięciem Alice poczuła jak ktoś odpycha ją do tyłu. Upadła boleśnie na ziemię. Z trudem oparła się na łokciach i spojrzała w górę. Przed nią zmaterializował się blondwłosy chłopak. Jej wzrok skierował się trochę niżej. Z jego rany zaczęła się sączyć krew. Sztylet wbił się w jego brzuch, zostawiając po sobie czerwone plamy. Zdziwiona napastniczka wypuściła broń z dłoni, cofnęła się o kilka kroków i osunęła na ziemię. Z przerażeniem wpatrywała się w twarz swojej ofiary.
 - Alex... - wydusiła po chwili, a Alice tylko dalej patrzyła się na krwawiącego przyjaciela. - Jak to? Jak to możliwe? Przecież ty nic...
 - Nic nie pamiętam, hę? - zapytał spokojnie, wyjmując sobie sztylet z brzucha. Zrobił to tak szybko i z taką łatwością, że wydawało się, iż nic go to nie zabolało. - Zdziwię cię. Pamiętam wszystko. Przypomniałem sobie wszystko. Tak naprawdę nigdy tego nie zapomniałem. To ty starałaś się to we mnie zapieczętować tak, abym nie mógł tego dosięgnąć. Jak widać niezbyt ci się to udało, Kimiko. Jednak chyba nie tak łatwo oszukać Strażnika Czasu.
                   Kimiko zmarszczyła brwi. Wstała, odrzucając swoje śnieżnobiałe włosy do tyłu.
 - Rozumiem, że teraz będziesz jej bronił? Ach, jaka szkoda. A pokładałam w tobie takie wielkie nadzieje - odparła teatralnie. - Myślisz, że mnie pokonasz? Pamiętaj, że to ja mam władzę nad światami. Ja tu rządzę i mogę robić co chcę. Mam takie prawo. Dobrze wiesz dlaczego.
 - Nie sądzę, aby twoja moc była większa od mojej, ale skoro tego chcesz. Przekonajmy się - warknął i rzucił się na dziewczynę. Wcześniej odrzucając sztylet na bok.
                   Alice tylko obserwowała jak ta dwójka stoi naprzeciwko siebie w bojowych pozycjach. Oboje byli przygotowani do zadania ciosu, jak i jego sparowania. Zbyt inteligentni by wykonać pierwszy krok. Nie rozumiała dlaczego chcieli walczyć bez broni. Nie rozumiała też dlaczego chcieli walczyć. W ogóle niczego nie rozumiała.
                   Głupia, uciekaj! - usłyszała w swojej głowie. - Już dawno nie powinno cię tu być! Chciała uciec, lecz ciało dalej odmawiało jej posłuszeństwa. Dalej nie mogła się ruszyć. Mogła tylko leżeć na boku i patrzeć. W tym momencie usłyszała za sobą kroki. Chwilę później przed sobą ujrzała burzę srebrnych włosów.
 - Chodź - wyszeptał i wziął ją na ręce. - Musimy stąd uciekać. Alex wszystko ci później wytłumaczy. Dopilnuję by w końcu to zrobił.
 - Will... - Chciała mówić dalej, jednak słowa ugrzęzły jej w gardle. Łzy dalej spływały po policzkach. Spojrzała przez ramię chłopaka. - Nie możemy go tak zostawić - powiedziała i próbowała wyrwać się z rąk.
 - Da sobie radę. Uwierz mi. Uwierz w niego. - William uśmiechnął się delikatnie.
                   Alice chciała tylko wiedzieć co tu się dzieje. Chciała, aby ktoś jej to wytłumaczył. Chciała, aby to Alex był teraz przy niej.

♠~***~♠

                   Czekał, aż przyjaciele znikną mu z oczu. Czekał, aż będą daleko. Czekał, aż będą bezpieczni. Kiedy tak się stało, spojrzał morderczym wzrokiem na Kimiko.
 - Och... widzę, że rzeczywiście pamięć ci wróciła - stwierdziła, wpatrując się w jego oczy. - Znowu są czerwone. Czerwone niczym krew. Szkoda, wielka szkoda. Mogłeś być ze mną, mogłeś mi pomagać... Ale wybrałeś ją. Nie rozumiem twojej decyzji.
 - Nie musisz jej zrozumieć. Zaraz i tak znikniesz. Tym razem raz na zawsze! - odparował chłopa i rzucił się na przeciwniczkę.
                   W jego dłoni zmaterializowała się rubinowa kula, która szybko przemieniła się w krótki sztylet. Wiedział, że normalna broń nie zadziała na Kimiko. Nie, kiedy pozyskała tak wielką moc. Dziewczyna stała bezruchu i uśmiechała się szyderczo. Alex dobiegł do niej i wymierzył pierwszy cios. Nie trafił. Został odepchnięty przez barierę. Przylegała ona do ciała przeciwniczki. Jego kąciki ust uniosły się u górze. Zapowiadała się interesująca walka. Wymierzał kolejne ciosy, które również odbijały się od bariery. Wydawało się, że uderza na oślep. Jednak on wiedział co robi. Uderzenia raz były słabsze, raz mocniejsze. Dziewczyna nie atakowała. Stała tylko i tworzyła barierę. Ale nie wiedziała o jednej ważnej rzeczy.
                   Alex uderzył kolejny raz. Mocny raz. Bariera rozpadła się. A chłopak szybko znalazł się już przy przeciwniczce, przykładał jej sztylet do szyi. 
 - Jak? - zapytała zdziwiona i lekko przerażona.
 - Myślałem, że wiesz o mnie więcej - stwierdził znudzony, zaciskając rękę na rękojeści. - Cutos, czyli Strażnicy, posiadają swoje moce. O tym chyba wiesz. Każdy z nas potrafi zmaterializować swoją duszę. Przemienić nią w co chce. Moc każdego z nas jest jednak inna. Wszystko zależy od duszy. Nasza moc może wzrosnąć. Moja wzrasta, kiedy atakuję. Dlatego nie przestawałem wymierzać ci ciosów, choć wiedziałem, że to bezcelowe. Jednak okazało się, że jesteś o wiele słabsza ode mnie. To nie była cała moja moc, nie była to nawet jej ćwiartka, a wystarczyła, aby zniszczyć twoją barierę - Przerwał i spojrzał na dziewczynę. W ręce zmaterializowała ostrze, które przebijało ramię blondyna. - Czegoś się jedna nauczyłaś - Uśmiechnął się - jednak to wciąż za mało! - Jego oczy rozbłysnęły. Uśmiechnął się. Owinął rękę duszą i złapał ostrze oraz zniszczył je. - Nie potrafisz korzystać z tej mocy, a teraz zginiesz - Odciął dziewczynie głowę. A później wbił sztylet w jej serce. Wiedział, że teraz na pewno jej się pozbył. Jej dusza zginęła.
                   Moc zniknęła, a on odwrócił się. Odszedł powolnym krokiem w kierunku, w którym wcześniej zniknęli jego przyjaciele.
                   Jednak nie było to interesujące - pomyślał. Miał nadzieję na lepszą zabawę.

♠~***~♠

                   Siedziała koło Haruko i Willa. Czekała na powrót Alexa. Miał jej to wszystko wytłumaczyć, ale nie zależało jej na tym. Chciała po prostu go zobaczyć. Całego i zdrowego. Podniosła głowę, kiedy tylko usłyszała powolne kroki. Towarzysze również spojrzeli w stronę, z którego one dochodziły. Z oczy Alice zaczęły lecieć łzy, gdy go zobaczyła. Zbliżał się do nich z wielkim uśmiechem na twarzy. Zerwała się i pobiegła do niego. Mocno się w niego wtuliła. Tak bardzo jej tego brakowało. Pomyślała, że pewnie go zszokowała, że może jednak on jej nie pamięta. Jednak chłopak objął ją i mocniej do siebie przyciągnął. Zaczęła jeszcze bardziej płakać. Chciała, aby ją przytulił przez tyle dni. W końcu to zrobił. Znowu mogła poczuć jego dotyk, jego zapach. Choć teraz unosiła się od niego woń krwi. Jednak jego rany nie krwawiły, zauważyła to, kiedy do niego biegła.
 - Sądzę, że teraz winien jej jesteś przeprosiny i wyjaśnienia - stwierdził Will.
 - Masz rację - odparł i odsunął od siebie lekko Alice tak, aby spojrzeć jej w oczy. - Gotowa?
                   Dziewczyna tylko kiwnęła głową, blondyn zaś otarł delikatnie łzy z jej oczu. Podeszli do Haruko i Williama, i usiedli wygodnie.
 - Czas opowiedzieć ci wszystko od początku. Zacznijmy od określenia twojego daru. Tak naprawdę nie jest to hipnoza. Potrafisz przenosić siebie i innych do różnych światów, ale to nie jest rodzaj hipnozy. Wiele osób tak na to mówi, ale my wolimy inne określenie. Bardziej jest to podróżowanie. Tak, jak mawiał twój ojciec "Jest to podróż do innych światów. Coś co pozwala nam spełniać nasze sny. Ale my nie śnimy. To dzieje się naprawdę".
 - Znałeś mojego ojca? - spytała zdziwiona.
 - Wszyscy go znaliśmy, Alice - odparł z uśmiechem, a pozostali kiwnęli tylko głową. - Ale do tego dojdziemy. Odziedziczyłaś swój dar po ojcu. Po Władcy. Władcy Światów. Wiele osób chce się nim stać, jak na przykład Kimiko. Dlatego twój ojciec ukrył cię w świecie, z którego pochodziła twoja matka. Wiedział, że tam nic ci nie grozi. Starał się też ukryć twój dar przed tobą. Inni chcą go posiąść. Uda im się, kiedy cię zabiją. Ale nie martw się do tego nie dojdzie. Nie umiesz z niego korzystać, ale to nic. Miał cię nauczyć tego twój ojciec, a po jego śmierci twoja matka. Jednak jej również się nie udało. Ale jesteśmy jeszcze my. Opowiemy ci wszystko i będziemy cię wspomagać. Tak, jak chciał twój ojciec. Opowiem ci teraz jeszcze coś o nas. Jesteśmy Custos, co oznacza Strażnik. Pilnujemy wszystkich światów, nie mamy w nich swoich odpowiedników, tak samo jak ty, twój ojciec i matka. Twoja matka również była Strażnikiem. Ale kontynuując to w Strażników zmienił nas twój ojciec. Nadawaliśmy się na nich, więc Władca za hibernował nas na sto dziesięć lat. Aż do momentu, kiedy pojawiłaś się na świecie. Haruko była wtedy noworodkiem, prawda? - Brunetka kiwnęła głową. - Will miał pięć lat, a ja siedemnaście. Ta dwójka przez wszystkie lata twojego życia starzała się. Ja nie, ale to inna sprawa, może kiedyś ci o niej powiem. Jednak pomimo tego, że mamy sto parę lat, tak naprawdę jesteśmy nastolatkami. Twój ojciec, Lucas Foster, bo takie było jego prawdziwe nazwisko, zginął, gdy nas wybudził. Musiał zginąć. Jednak był na tyle sprytny, że zdążył przed śmiercią zrobić jeszcze kilka rzeczy. Nie znałaś jego nazwiska, prawda? - spytał, widząc zakłopotaną minę Alice. - Twoja rodzina używała nazwiska Chinatsu, od kiedy skończyłaś pięć lat, a twój ojciec zmarł. Dlatego, że gdybyś nazywała się Foster, łatwej byłoby cię znaleźć. A tego Lucas chciał uniknąć. Nie chciał, abyś wzbudzała zainteresowanie nieproszonych osób. I nie chodzi tu o Kimiko, ona już nie istnieje. Chodzi tu o ludzi jeszcze bardziej niebezpiecznych. Nazywają siebie Organizacją Spirit, co oznacza Ducha, Duszę. Ich lider chce zostać Władcą, ale o nich też później. Tak, więc dowiedziałaś się co stało się z Lucasem Fosterem, mężem Kany Chinatsu i twoim ojcem. Jego śmierć była dla nas wolnością. Jest to smutne... tym bardziej, że w dzieciństwie znałem Lucasa. Dla ciebie od zawsze był to nieszczęśliwy wypadek. Twoja matka jednak wiedziała co się stało. Przykro mi, że zachorowała. Ale możliwe, że gdyby nie jej choroba i śmierć to nigdy byśmy się nie spotkali. Kana może się z tobą porozumiewać, prawda? To wszystko dzięki Lucasowi. Ze mną i Haruko również może. Poprosiła nas o pomoc, chciała byśmy się tobą zaopiekowali. Haruko miała się na początku tylko tobie przyglądać, ale coś nie wyszło. Zbliżyłyście się do siebie, stałyście najlepszymi przyjaciółkami. Miłe - Uśmiechnął się delikatnie. - Ja za to... zawsze cię obserwowałem. Jak już wspomniałem, nie starzeję się. Jestem jednym z najstarszych strażników w rzeczywistości mam sto dwadzieścia siedem lat. Ta poniekąd nieśmiertelność jest jedną z moich "zalet" - W tym miejscy zrobił gest cudzysłowu - tak naprawdę to nie zaleta. A zabić możesz mnie tylko ty, Alice. - Nigdy bym cię nie zabiła, nie mogłabym czegoś takiego zrobić - pomyślała. - Chyba, że znajdę powód, przez który tak jest. Nie chcę być nieśmiertelny. Nie chcę widzieć, jak więcej bliskich mi osób starzeje się i ginie... Dlatego cieszyłem się, kiedy Lucas wybrał mnie na Strażnika. Pomyślałem, że do czegoś się przydam... - Ściszył głos, kiedy to mówił. Po chwili pokręcił głową i zaczął już głośniej: - Ale wracając to chciałem cię jak najszybciej sprowadzić do mojego świata. Niestety, kiedy to zrobiłem, przybyła również Kimiko. Zaczęła mącić mi w pamięci. No i skończyło to się tak. Za to mała Anne, którą poznałaś to nie moja prawdziwa siostra. Moja siostra od dawna nie żyje. Przygarnąłem Ann, bo bardzo mi ją przypomina. Może teraz wy coś dodacie? - Przeleciał wzrokiem po reszcie.
 - Powiedziałeś już chyba wszystko, Alex - stwierdziła Haruko. - Ja mogę dodać tylko tyle, że tylko raz przenosiłam się do innego świata, nie licząc twojego, Alice. Było to na prośbę Willa. Chciał, abym przyprowadziła do niego kogoś. Więc w teleportacji jestem mało doświadczona. Bardzo często kontaktowałam się z twoją mamą. Na przykład wtedy, kiedy chciałaś pierwszy raz spróbować swojej mocy, pamiętasz? Wcześniej rozmawiałam z twoją mamą, czy powinnaś to robić. Uznała, że to idealny moment i czas, abyś odkryła to w sobie.
 - Ja za to dodam tyle, że rzeczywiście poprosiłem Haruko, aby mi pomogła. Miałem wtedy wyeliminować Kimiko. Nie wyszło mi to za bardzo. Przepraszam was... To ty, Alex, powinieneś to robić. Jesteś jednym z najlepszych... Ach.. i jeszcze my się już poznaliśmy. Kiedy miałaś pięć, lat twój ojciec przyprowadził cię kiedyś. Spotkałaś się wtedy ze mną. Potem twój tata poprosił mnie, żebym zmienił lekko wygląd. Nie chciał, abyś mnie poznała, jak mnie spotkasz we śnie. Wtedy wróciłyby twoje wspomnienia, a to byłby problem.
 - Ale... - zaczęła Alice. - Dalej czegoś nie rozumiem... Przecież wracałam do swojego świata...
 - Nie wracałaś - stwierdził stanowczo Alex. - Przeniosłaś się tylko dwa razy. Do tego świata i mojego świata. Tamte "powroty" to wina Kimiko. Zamykała cię wtedy w klatce czasoprzestrzennej. Znikałaś ze wszystkich światów. To jedna z umiejętności Władcy. Z twoich umiejętności. Zrozumiałaś wszystko? Resztę powiemy ci później.
 - Powiedzmy... 
 - Pora się gdzieś przenieść - mruknęła Haruko, wstając i przeciągając się. - Ten świat jest już nudny. Co ty na to, Alice? Chcesz wypróbować swoją moc?
 - Czemu by nie - Dziewczyna uśmiechnęła się.

♠~***~♠

 - To gdzie jesteśmy? - spytał Alex.
 - Nie wiem - odparła cicho Alice.
 - Powtórz.
 - Nie wiem.
 - No nic, nic. - Szatynka nie miała pojęcia co by się stało, gdyby Haruko nie zareagowała. Alex teraz, z czerwonymi oczami, wyglądał groźniej. Ale w głębi serca Alice wiedziała, że to jest jej Alex.
                   Znajdowali się w jakimś lesie. Przysiedli na chwilę, by odpocząć. Szli już dłuższy czas, więc uznali, że odpoczynek się im przyda.
 - Swoją drogą to chyba powinniśmy się jeszcze raz przedstawić, prawda, Alice Anabell Foster? - spytał szarmancko blondyn i spojrzał na przyjaciół. - No to ja zacznę. Teraz możesz poznać moje prawdziwe imię - Uśmiechnął się do szatynki. - Brzmi ono Alexander Artur Allen. Miło mi jeszcze raz cię poznać. - Dziewczyna zaśmiała się delikatnie.
 - No to teraz moja kolej! - Haruko wyrwała się przed Willa. - Gabrielle Watson, ale mów mi dalej Haruko.
 - Dlaczego zawsze jestem ostatni? - spytał smutno William. - Christoper William Reed. Mi dalej mów Will, nie lubię swojego pierwszego imienia. - Alice cały czas się w niego dziwnie wpatrywała. Po chwili nie wytrzymał i zapytał: - Co się tak patrzysz? - Jego pytanie zabrzmiało trochę, jak warknięcie, co nie było planowane.
 - Uroczy, jak zawsze - burknęła Haruko, splatając ręce na piersi.
 - Ty wcale nie jesteś cały szary - Alice nadal nie odrywała wzroku od przyjaciela.
 - Co? - zamurowało go, po prostu go zamurowało. Co ta dziewucha sobie myślała?
 - No, bo wcale nie masz już szarych włosów i oczu...
 - Oczywiście, że nie, głupia! - oburzył się, a Haruko nie mogła wytrzymać ze śmiechu. - Miałem zmieniony wygląd tylko po to, abyś mnie nie poznała. Kiedy byłaś mała, twój ojciec zabrał cię kiedyś do mojego świata. Czy ty mnie w ogóle słuchałaś?!
 - Wybacz... dostałam zbyt dużo wiadomości... - Spojrzała na niego od góry do dołu. Miał teraz czarne włosy i czyste zielone oczy. - Teraz ci o wiele lepiej, ale dlaczego tylko ty się zmieniłeś?
 - Bo tylko mnie znałaś wcześniej. A poza tym przecież Alexowi zmieniły się oczy, nie?
 - Ale to z innego powodu - burknęła Haruko.
 - Nie ciebie pytałem, żmijo! - oburzył się znowu Will.
 - Wypraszam sobie, staruchu!
 - Ej! Nie mam już srebrnych włosów!
 - Nigdy ich nie miałeś, siwowłosy idioto.
 - Grr... czy to przypomina ci siwy kolor?! Co?
 - Nie, debilu w końcu to czarny. Ale siwus zawsze siwusem pozostanie.
 - Ty wiesz, że nie ma takiego słowa?
 - "Pozostanie"? Polecam kupić sobie słownik.
 - Chodziło o "siwus" ty tępa pało!
 - O jedno słowo za daleko mój drogi.
                   Ich kłótnia była tak śmieszna, że Alice nie mogła powstrzymać się przed wybuchnięciem śmiechem. Po chwili dołączył do niej również Alex. Śmiali się, podczas gdy pozostała dwójka goniła się wokół rozpalonego wcześniej ogniska. Robiło się coraz ciemniej. Wyglądało na to, że spędzą tu noc.


♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦
Jeju... w końcu udało mi się to napisać...
Nie oznacza to jednak, że szybko wrócę do pisania, ale.. postaram się!
Sądzę, że z moją weną jest coraz lepiej.. mam taką nadzieję T.T
W ogóle wygrałam konkurs pisarki, wraz z moją Natalią ^.^ 
Ale kogo to obchodzi xDD
Do rzeczy... w tym rozdziale pojawiło się wiele wyjaśnień.. Mam nadzieję, że je zrozumieliście xD Za to czym dokładnie jest OS (Organizacja Spirit) oraz co to za świat dowiecie się w kolejnym rozdziale ;)
W ogóle to nawet nie wiecie jak się cieszę, że w końcu skończyłam wątek Kimiko xD Czas teraz przejść do rzeczy ważnych i ważniejszych ;> Oczywiście to nie koniec opowiadania! Ono się dopiero rozkręca ^^ No może nie dopiero.. no ale po prostu w końcu mogę zacząć nowy wątek xD Myślę, że będzie on ciekawszy... ale w sumie to nwm x.x
Mam po prostu nadzieję, że wątek z OS przypadnie Wam do gustu ^^
Jeszcze taka mała ciekawostka do zakładki "Bohaterowie".
Ogółem nowi i... "zmienieni" bohaterowie zostali wpisani na nową zakładkę, żeby nie spoilerować nowym osóbką ^.^ Żeby się do niej dostać trzeba wejść tak: zakładka "Bohaterowie" -> paczymy na samą górę -> klik, klik "Bohaterowie w późniejszych rozdziałach". (tu macie od razu link :) )
To tyle ;)
A i jeszcze dodam, że teraz większość obrazków jest autorstwa KattLett, gdyż bardzo podobają mi się jej działa, no i tak jakoś idealnie mi pasowały do moich postaci ^.^
 No i tak:
Bohaterki zostały celowo zmienione na takie w miarę podobne, abyście lepiej zrozumieli, że Kimiko i Kaede są wręcz identyczne, a Alice tylko lekko się od nich różni. (Biorąc też pod uwagę, że postać z obrazka Kimiko i ta z Kaede to ta sama osóbka xD) Za to Haruko zmieniłam, bo mi się nie podobało zdjęcie ;c Tak samo ze zdjęciami pozostałych postaci xd  Ogółem zdjęcie Haruko wzięłam takie, gdyż nie widać na nim dobrze kolorów ^.^ No i ma bliznę na wardze.. a to.. będzie pasować, tyle w sumie mogę zdradzić ^.^ Co do Kimiko to bardziej pomarańczowych oczu nie udało mi się jej zrobić T.T Wybaczcie x.x A i Alex oczywiście po tym rozdziale dostał drugie zdjęcie ^.^ Znajduje się ono na końcu wraz ze "zmienioną" kartą postaci Alexa ;3 (klik, klik "Bohaterowie w późniejszych rozdziałach") Co do Haruko to owszem zrobiłam jej nową KP, ale zdjęcie jest takie same... mała blizna to nic wielkiego, aby zmieniać obrazek x.x A i tak - zmieniłam Kaede kolor włosów. Zamiast czerwonego jest rudy :3 Och! Zapomniałabym... jeszcze KP Willa również zmieniłam ^.^ No, a jak go też musiałam uwzględnić :D Zmieniło się również parę innych postaci i dodałam nowe... Trochę jest spoilerów o jednej... Więc jeśli nie chce ich widzieć, to jeszcze nie wchodźcie na tę zakładkę xD A i jeszcze co do Alexa to nie, wcale nie postanowiłam, że zmieni mu się kolor oczu, po zobaczeniu tego zdjęcia Topaza... Ale serio mówię xd Miałam taki plan od dawna - w końcu, gdyby nie był częścią fabuły to bym czegoś takiego nie wymyślała xd A, że Topaz idealnie pasował mi na Alexa to uznałam, że zamiast szukać jakiegoś innego blondyna o czerwonych paczałkach, poszukam jakiegoś w miarę normalnego zdjęcia Topaza... Wiece jakie to trudne? T.T Albo był cały we krwi, albo miał zamknięte paczadła (a to o nie mi chodzi właśnie), albo był z kimś, albo coś jeszcze.. no masakra T.T A wycinanie jego było jeszcze gorsze...
Ale dałam radę i jest git :D
No to zapraszam na kolejne rozdziały ^.^
Postaram się szybko napisać kolejny do We live as we dream oraz Magic is like destiny
Mały mam teraz problem tylko... ale mam nadzieję, że szybko się on rozwiąże ;)
Pozdrawiam serdecznie!
A wszyscy, którzy to przeczytali to niech wiedzą, że są świetni! ♥
I dziękuję bardzo jeszcze za te prawie 9000 wyświetleń!
Kocham Was!
Ps.: Paczcie jaki AMV zrobiłam xD Bardzo mi się podoba ^.^

8 komentarzy:

  1. *Nagle całe Dolnośląskie województwo może usłyszeć głośne: "Taaaaaaaaaaaaaaakkk!!! Wreszcieeeee!!!, a po chwili pewna dziewczyna, pochodząca z tamtych okolic, zaczyna tańczyć pseudo taniec radości."
    *Niespodziewanie do jej uszu dociera krzyk jakiegoś chłopaka: "A ponoć gardło cię boli!!!*
    *Dziewczyna zamiera w miejscu i patrząc na tego, który jej przeszkodził z mordem w oczach, warczy: "Milcz, elfie"*
    Rin: Nie zamilczę! I hejka, Maniu *mordując Ginny wzrokiem, macha do Manii*
    Ginny: Zjeżdzaj! *zrzuca "elfa" z krzesła i siada przed klawiaturą* Hejoooo! *macha łapką* Co tam? Jak tam żywot? ;)
    Rin: Rozdział byś najpierw skomentowała, a nie... =3=
    Ginny: Masz szczęście, że Miry nie ma w pobliżu, bo już byś nie żył >__< No to ten teges... Fuck, od czego mam zacząć? * popada w zadumę i przez "przypadek" łapie Rina za ogon, by po chwili zacząć go (oczywiście, ogon, a nie Rina xD ) miętosić w dłoni*
    Natsu: Najlepiej od początku...
    Ginny: Tyle to ja sama wiem! Kurna, takie właśnie są efekty miesięcznej przerwy >_< No, ale mogło być gorzej, bo przecież na one - shota czekałam 5 MIECHÓW!!! Nom... Myślalam, że walnę jak zobaczyłam jak długi jest rozdział xD Normalnie szacun! Oby tak dalej! No to długość skomentowałam... Teraz tytulik. Lubię róże, chociaż dziadygi mają kolce ;/ Natsu: Serio? Ginny: Tak, serio, damn it! o///o Rin: Nie kradnij mojego tekstu! Ginny: On jest powszechnie znany, ciołku =.=''' Ginny: Erm... Wracając, fajnie zaczęłaś, ale oczywiście musiał się przypałętać jakiś %$^$#%@#% ( ocenzurowałam słowo z uwagi na młodszych od siebie czytelników xD) z nożem i spierdzielić nastrój! Ja się tak nie bawię! Nie lubię takich zabaw! *foch na gościa z nożem* No i jeszcze jedno; ta brunetka z początku strasznie mi moją Tsubasę przypomina xD Mają te same charakterki... Czy Ty się na mnie wzorowałaś, czy zbieg okoliczności? ;D Mów natychmiast xD Ooo, to tylko koszmar... Uff... Na szczęście *ociera spocone czoło "czubkiem" ogona Rina* Rin: Hej! Ginny: Oi, morda! Ginny: I znowu wracając... Mamy kolejne imię, które jest mi dobrze znane - Kayede xD Jeszcze trochę i zacznę cię o coś podejrzewać... Co z tego, że blog o siostrach Kurogane usunęłam? =3= O z tej całej Kimiko to niezła bitch jest, jak widać O__o Już jej nie lubię! Mimo, że to reinkarnacja Alice >_> Psiakrew za dużo informacji naraz! Nie skomentuje wszystkiego! xD ;/ Ale wiedz jedno: wolę jak naszego Allena ( o mały włos nie przeczytałam Alliena xD) nazywasz po prostu Alexem ;) Haruko jak widać, dalej daje show xD Dalej, pokaż im, jakiego pazura masz! Nazwisko Willa skojarzyło mi się z nazwiskiem bohatera z jednego z kryminałów, który przeczytałam ;D Dodałabyś do "Reed" "C" i wyszłoby ci "Creed", czyli to nazwisko, o które mi się rozchodzi xD Wiesz co? Wykminiłam? Ty się chyba opierałaś na sadze Edolas z FT i na umiejętności reinkarnacji Hao (Zeke'a) Asakury xD Albo mi się wydaje ;) Wątek OS mi się podoba *podnosi łapę i zaczyna nią machać jak wariatka* O gratuluję wygranej ;p Widzisz, jednak kogoś obchodzi Twoja wygrana xD Erm, "osóbką"? A nie powinno być czasem "osóbkom"? I wiesz, że czytając o tych nowych osóbkach poczułam się dziwnie staro =.='' Bo już czytam Twego bloga dobre... pół roku O_o Jak nie lepiej xD Rin: Bo jesteś stara. Niedługo bd siwa, pomarszczona i nosić papcie - króliczki i bujać się w fotelu w puchowym szlafroczku
    Ginny: *wywala Rina za drzwi* Głupi pół - demon >_<
    Hahaha, widzę, że jeśli chodzi o bohaterów to tak samo jak ja, jesteś niezdecydowana ;) Tylko, że ja mam problem z wyborem fabuły też TT__TT Oczywiście, oblukam zakładkę z bohaterami ^.^ W nosie mam spoilery dotyczące ich ;D No i... Ten teges... Niezły AMV *.* Jedynie szkoda, że piosenka najbardziej pasuje do Rivaille'a, którego w filmiku było tyle, co kot napłakał ;/ xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się przeczytać ten komentarz... T.T

      Ojj.. biedne gardełko :c
      Mój żywocik.. całkiem, całkiem.. Jutro mam testy gimnazjalne, a na pierwszy ogień idą humanistyczne, jej! Historia + wos.. ale nie jest tak źle xD
      Ale.. ale Rin nie czepiaj się, ja tu chcę się sama dowiedzieć co tam ciekawego się u Ginny wydarzyło, a ty się tu nam wtrącasz >.< Paskuda ;c
      Ogonek Rina musi być przyjemny *.*
      Hehe.. no więc widzisz, że miesiąc to nie tak dużo! :D
      Raczej więcej tak długaśnych rozdziałów się nie pojawi xD Chociaż postaram się ^.^ Ale w tym, wiesz.. kończyłam wątek, wyjaśniałam sporo spraw i 2/4 to dwa długie dialogi... a raczej wypowiedzi dwóch osób xD
      Ja bardzo lubię róże *.* Tym bardziej białe *.* No, a tytuł jakoś tak mi się wpasował xD
      Eee.. tam.. walić nastrój xD Jak możesz mieć focha na jednego z moich bohaterów :c To nie fair xD Brunetka z początku... A ona to taka tylko w tym fragmencie, naprawdę znasz ją bardzo dobrze i chyba to wyjaśniłam później o.o xD To czysty zbieg okoliczności xD Biorąc pod uwagę, że ten fragment powstał chyba wcześniej ;o Oj, oj nie Kayede xD Tylko Kaede :3 Różnica lekka jest xD I też była wcześniej! Ha! Tu Cię mam xDD Ja dalej nie rozumiem, jak mogłaś go usunąć ;c
      Już nie musisz jej lubić xD No i teoretycznie to nie reinkarnacja, tylko po prostu "przywłaszczyła" sobie ciało Alice :3 Taki wzór stworzyła xd Haha.. Allienem to on jeszcze nie jest xD A swoją drogą dalej będzie Alexem, bo Allen to tylko nazwisko ^^ Więc na spokojnie xD Haha.. i jeszcze będzie dawać xD Na początku myślałam też nad Creed, ale to do innej postaci xD To wszystko wina wujka google to on mi takie znalazł! xD Emm.. szczerze? Tak szczerze, szczerze? To ja nie oglądałam jeszcze ani nie czytałam FT T.T Trochę tam się na nim znam, ale nie szczególnie T.T Więc masz dowód, że opierać się nie opierałam xD Tak samo mi do głowy wpadło, żeby rozegrać to w ten sposób, a piszę tak, bo nie wiem o co dokładnie Ci chodzi xDD
      Haha.. jeszcze się nie zaczął xD
      Oo.. dziękuję *.*
      Ee.. a gdzie to "osóbką" jest ? :o Bo się ten tego.. zgubiłam o.o
      Których nowych osóbkach? xD
      Rin się nie zna >.<
      Hehe.. znaczy zawsze mają tak samo wszystko tylko zdjęcia się im zmieniają xD No.. ta Twoja fabuła T.T No te spoilery, które tam są to i tak się niedługo pojawią w opowidadaniu ^^
      No tego Levi'a to tak mało.. no bo .. jakoś tak.. nie pasował :c

      Usuń
  2. Aha, i nie pytaj, kiedy u mnie coś się pojawi, bo sama nie wiem ;< Głupia szkoła, głupia matura... I mam coś jeszcze dopisać? XD Ooo, a jaki problem? ;( Tak czy siak, mam też nadzieję, że szybko minie, i że nie jest on poważny oraz na to, iż nie dotyczy bezpośrednio Cb lub Madi ;< Bo jeśli tak, to się załamię TT__TT Życzę szybkiego powrotu do blogosfery (chodzi mi o taki ostateczny powrót xD), dużo weny i wszystkiego co naj xD
    Ps. Nie ma za co, ja tu prawie codziennie wchodzę ( Może stąd masz tyle wyświetleń? ;p)
    Ps2. Yay~ Jestem kochana i świetna! *.*
    Rin: Ginny... *załamka*
    Ginny: Wiem, że jestem dziwna i wiem również, że ten komentarz jest dupny, ale co ja na to poradzę? xD Nic ;D ;/ No to pozdrawiam serdecznie ;*
    Rin: Pa!
    Ginny: To wina bloggera, nie moja!
    Rin: A kto napisał tak długi komentarz?
    Ginny: Zamknij się! o///o Ran na ruski rok mogę >_> xD Jeszcze raz się żegnam, pa ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopse... nie pytam :3 Rozumiem, ja też mam jutro już testy gimnazjalne.. yay.. T.T
      A to taki.. No po prostu muszę ograniczać używanie lapka T.T Może będę pisać na kartce.. ale wątpię :c
      Te moje powroty.. xD
      Jesteś kochana i świetna! ;* *.*
      Oj, tam długi xD Właśnie fajny *.* Zapamiętam go sobie z tą długością xD

      Bye, bye ;*

      Usuń
  3. Witam.
    W związku z ostatnimi zmianami na Rejestrze blogów podkategoria fantasy została podzielona na pięć podgatunków (dark, heroic, high, low, urban). Proszę o wybranie jednego z podgatunków i poinformowanie mnie o tym pod postami znajdującymi się na stronie głównej lub w zakładce „pytania i prośby”. W razie wątpliwości szczegółowe informacje na temat podgatunków można znaleźć TUTAJ.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za informację, już piszę kategorię.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Hej, hej, hej ^^ no nie powiem blog ciekawy, aż z niecierpliwością czekam na następny rozdział :D cóż jeszcze? Powiem tylko, że szkoda ze wcześniej przeczytałam spoilery w zakładce bohaterowie xD ale przeczytania wszystkich rozdziałów nie żałuję :D

    P.S. Jak byś lubiła Dary Anioła to zapraszam do mnie http://malecszklanypantofelek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo.. nowa osóbka *.* Hehe.. mam nadzieję, że szybko dodam coś nowego no i cieszę się, że Ci się spodobał *.* Ale nie są takie duże.. nic nie zdradzają z nowego wątku.. tak jakby xD

      Lubiła? Kocham je *.* Na pewno zajrzę i przeczytam, jak tylko będę miała czas :3
      Pozdrawiam!

      Usuń

Krótki komentarz potrafi wiele zdziałać. Pamiętaj.