sobota, 13 grudnia 2014

Koszmarów tak wiele, strach tylko jeden. - Część I.


"To było jak koszmar, który sprawił twój krzyk
Ponieważ nikt nie chce umierać zbyt szybko"


"Rozrzucone marzenie, jak odległe wspomnienie,
Odległe wspomnienie, jak rozrzucone marzenie"

                   Dlaczego za każdym razem, gdy się budzę, moje ciało przeszywają dreszcze?
                   Podniosłem się lekko na łokciach. Zamrugałem kilka razy - mój wzrok musiał przyzwyczaić się do zupełnej ciemności. Po chwili widziałem już dokładnie. Obróciłem lekko głowę w lewo. Średniej długości blond włosy rozrzucone były na poduszce. Jest tutaj. Spojrzałem przed siebie. Dlaczego znowu to się dzieje? Naprawdę tego nie rozumiem.
                   Wstałem z łóżka i skierowałem się w stronę łazienki. Kliknąłem włącznik, a światło na przywitanie mnie oślepiło. Nienawidzę włączać światła w nocy. Czy w ogóle istnieje jakaś osoba, która to lubi? Przemyłem twarz zimną wodą. Oparłem się rękoma o umywalkę, spoglądając na swoje odbicie w lustrze. Blond włosy znajdowały się w całkowitym nieładzie, a twarz zdobiły wory pod wyblakłymi błękitnymi oczami. Byłem po prostu zmęczony tym wszystkim. Nie dość, że nic z tego nie rozumiałem to jeszcze działo się to co chwilę.
 - Wszystko w porządku? - Obróciłem się, gwałtownie odskakując od zlewu. Stała w progu, opierając się o framugę i patrzyła na mnie. Wydawało mi się, że od jej szafirowych oczu biła lekka poświata. Uśmiechała się łagodnie.
                   Kiwnąłem głową. Bez słowa złapała mnie za rękę i pociągnęła ze sobą, gasząc przy okazji światło. Wyciągnęła mnie na balkon. Niebo wyglądało cudownie. Nie było na nim żadnej chmurki. Jedynie miliony gwiazd. Wypuściła moją dłoń z uścisku. Patrzyłem, jak podchodzi do balustrady i opiera się o nią. Uwielbiała widok nocnego nieboskłonu. Nic nie mówiłem tylko się w nią wpatrywałem. Wyglądała przepięknie. Ubrana w białą bluzkę na ramiączkach i krótkie spodenki tego samego koloru oraz blond włosach, i jasnej karnacji wyróżniała się na ciemnym tle. Świeciła niczym gwiazda. Moja własna gwiazda. Miałem nadzieję, że nie zgaśnie równie szybko jak inne.
                   Codzienna nadzieja stanie się kiedyś koszmarem - wiedziałem to. Moja już się nim stała. Jednak mimo to chciałem wierzyć, że ona tutaj ciągle będzie, że będę mógł znowu zobaczyć jak się uśmiecha, jak pięknie wygląda na tle nocnego nieba.
 - Śliczną mamy noc, prawda? - zapytała, nie odrywając wzroku. Ja również nie potrafiłem spojrzeć gdzie indziej. Jej sylwetka przyciągała mnie jak magnes. Kiwnąłem głową, oczywiście nie mogła tego zobaczyć. - Coś małomówny dzisiaj jesteś.
                   Ton jej głosu zmusił mnie do poruszenia się. Podszedłem do niej i objąłem od tyłu. Oparłem głowę na jej ramieniu i wyszeptałem do ucha:
 - Cieszę się, że tu jesteś, Charlotte.
 - W końcu się odezwałeś. - Obróciła lekko głowę i pocałowała mnie delikatnie w czoło.
                   Nie poruszyłem się. Nie mogło do mnie dotrzeć, że to wszystko jest prawdziwe. Chciałem mieć ją taką cały czas, żeby zawsze przy mnie była. Staliśmy tak jeszcze przez chwilę, a później wróciliśmy do sypialni.
                   Niestety nie było mi dane się wyspać. Obudziłem się koło godziny czwartej rano. Wstałem z łóżka i podszedłem do okna. Słońce będzie niedługo wstawać. Powoli otworzyłem drzwi i wyszedłem na balkon. W progu obróciłem się dla pewności. Była tam. Spała smacznie. Wyglądała jak porcelanowa lalka. Odwróciłem głowę. Patrzyłem jak wschodzi słońce.

♠~***~♠

 - Gotowy?
 - Tak.
 - Wszystko wziąłeś?
 - Tak.
 - Więc chodźmy! - mówiąc to przeszła kilka kroków. Po zatrzymaniu, obróciła się i spojrzała na mnie. - Dalej, Max!
                   Charlotte skrzyżowała ręce na piersi i spojrzała na mnie poważnie. Zacząłem się lekko śmiać, gdy nadęła policzki. Wyglądała jak mały chomiczek. Poprawiłem małą torbę uwiązaną wokół pasa i ruszyłem w jej stronę. Poklepałem ją lekko po głowie. Była ode mnie niższa o jakieś półtorej głowy. Naprawdę malutka. Tym bardziej, że w naszym mieście żyli ludzie dość wysocy. Char nie urodziła się tutaj. Pochodziła z miejscowości znajdującej się daleko za górami. Przybyła tu, żeby osiągnąć sławę. I w pewnym sensie się to jej udało. Byliśmy zawodowymi łowcami. Ludzie wynajmowali nas do zabicia jakiegoś stworzenia, pomocy w bezpiecznym przejeździe karawany oraz, żebyśmy coś dla nich ukradli lub kogoś zabili. Ale tych ostatnich zadań podejmowaliśmy się jedynie jeśli płaca była wysoka.
                   Dzisiaj mieliśmy wyeliminować legendarnego potwora z gór. Czym on był? Tego nam nie powiedziano.
                   Przed furtką czekał na nas zleceniodawca. 
 - Wrócimy, jak wszystko załatwimy - burknąłem, mijając go. Mężczyzna podniósł głowę.
 - Dobrze.
                   Konie były już przygotowane. Wsiadłem na klacz maści tarantowatej. Charlotte dosiadła zaś ogiera o myszowatym umaszczeniu. To były nasze ulubione konie; najwierniejsze nam istoty.
                   Ruszyliśmy w drogę.

♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦
O matko, o matko...
Jakie to krótkie :c
Bardzo przepraszam, że takie to krótkie, ale... Ale po prostu strasznie chciałam się wyrobić na dzisiaj dla Ginny Kurogane, która ma dzisiaj swoje urodzinki *.*
Wszystkiego najlepszego, kochana <3 ♥
Nie umiem składać ładnych życzeń ;c Przepraszam ;c
Ale mam nadzieję, że mi wybaczysz, jak przeczytasz następną część tego one-shota ^.^ (która swoją drogą pojawi się jakoś około 20, 21, itd. Ponieważ teraz znowu mnie nie będzie > . <
A jako, że ja miałam urodzinki wczoraj to samej sobie również życzę najlepszego xD
Hahahah... to samouwielbienie xD
A tak całkiem serio to kolejnej części spodziewajcie się jakoś w święta.
Ten one-shot będzie również świąteczny ;>
No to by było w sumie na tyle ode mnie xd
Jeszcze raz, Ginny, wszystkiego najlepszego! ♥ (Ps. niżej masz mały prezencik ode mnie oprócz kawałka one-shota ^.^)
Trzymajcie się cieplutko ! 


3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohayo~
    Dziękować, dziękować i jeszcze raz dziękować~! *śpiewa, chociaż talentu do tego nie ma za grosz* To naprawdę miłe, że ktoś spoza mojej rodziny pamiętał o moich urodzinkach ^.^ Aczkolwiek ja tylko żartowałam, iż potraktuje tego shota jako prezent XD No cóż, mam nauczkę na przyszłość ^.^''' Fakt, tekst jest bardzo króciutki :> Ale to nieważne... Przynajmniej dla mnie ^.^ Tobie też życzę wszystkiego, co naj... Oi, Ty mi dałaś, aż dwa prezenty, a ja nic dla Cb nie mam >.< Czuję się głupio =.= Chwila... Jednak coś mam ^.^ I zaraz Ci to coś wyślę na gg, mogę? To mikołajkowy one - shot XD *myśli* Chyba o coś zapomniałam spytać... No, właśnie! Jak tam konkurs? Mogę swoją służbę Ci wysłać, czy też mogę sobie zatrzymać? ^.^ *Levi patrzy na nią z mordem w oczach, lecz Ginny go ignoruje* Hej, a gdzie Rin? *rozgląda się; nagle do jej pokoju wpada pół - demon, trzymając w rękach tacę z tortem, w który są wbite świeczki, płonące błękitnym płomieniem i drze się: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!* Tsa, już się wyjaśniło... Arigatou, Rin ^.^ *bierze od chłopaka tort* Co do obrazka, to jestem trochę niezadowolona. Wszystko przez te smutne słowa TT__TT I w ogóle Rin wygląda na przybitego... A tak nie powinno być! Powinnien razem z Yukim i Kuro się do mnie szczerzyć jak głupi >.< *patrzy się ze łzami na niezbyt wesołą minę Rin'a z obrazka; nagle smutek jej przechodzi* RIIIIIIIIIIIIIIIIINNNNNNNNNNNNNN~~~~♥!!!! *rzuca się na Rin'a, mając w nosie, że chłopak zajmuje się maciupkim Yukio, który wygląda równie słodko, co jego bliźniak i tuli ich obu* No cóż, poniosło mnie ^.^''' Mam pytanko, ten gift to też prezent od Madi? Ne, żeby coś, po prostu spytam z ciekawości ^.^''' Rin (ten, co mi upiekł tort XD): Ciekawość to pierwszy stopień do Piekła...
    Ginny: Nie obrażę Cię, bo dzisiaj mam urodziny i dobry humor...
    Rin: Łaskawczyni zas...
    *Ginny rzuca w niego wazonem, w którym trzyma kwiatki od babci* A chciałam być miła dla niego, choć raz w roku... No cóż, nie udało się XD
    Mam nadzieję, że mnie nie znienawidzisz za to, że sobie trochę pomarudziłam? *robi oczy kota ze Shreka* Jeśli Cię obraziłam, to przepraszam! One - shot był wspaniały *^* Nie mogę się doczekać nastepnej części, która - mam nadzieję- będzie dłuższa ^.^ A tak na poprawę humoru wysyłam Ci coś SnK : http://40.media.tumblr.com/823ec5cf28f911448bd0fdfdc0c14062/tumblr_myhxr7ULpk1rjmocmo1_500.jpg
    Pokaż to koniecznie Madi XD
    I jeszcze jedno, żebyś sobie łatwiej mogła wyobrazić, co się działo, gdy Rin wpadł z tortem do pokoju XD
    http://www.deviantart.com/browse/all/?qh=&section=&global=1&q=happy+birthday+ao+no+exorcist#/art/Flaming-Cake-275959437?_sid=7669d035
    Ja miałam minę Yukio XD Dobra, kończę ten komentarz =.= Sayonara~

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe... Oj tam, musisz wiedzieć, że ja wiele rzeczy biorę zbyt dosłownie ;3 Ale tak całkiem serio to i tak potraktuj to jako prezent urodzinowy, bo coś się później pojawi *.* ;3
    Hehehehe... ja taka miła xD Ale moje urodzinki już były, więc się nie gniewam na Ciebie xD Oo.. będę miała co czytać *.* W sumie ja na swoje urodzinki... nie.. nie zaczęły się dobrze xD
    Jeszcze go nie miałam xD Mam dopiero 10 stycznia ;>
    Rin ! Jeszcze sto lat musimy zaśpiewać ! Mamy tort to teraz śpiewamy ! *zabiera na chwilę Rina, staję z nim przed Ginny i razem śpiewają Sto Lat*
    Ja.. ja to poprawię ! Obiecuję :c
    *Podczas, gdy Ginny tuli bliźniaków, bierze aparat i robi im zdjęcie* No to teraz masz takie ładne zdjęcie na pamiątkę ! :3
    Powiem szczerze... Nie... Madi to Madi x.x
    Spokojnie jeszcze masz Jego urodziny i Wigilię xD Może zdążysz być miła xD *patrzy jak Levi podchodzi do rozbitego wazonu i sprząta jego szczątki*
    Ja znienawidzić ? Za kogo Ty mnie uważasz ? xD Również mam nadzieję, że będzie dłuższa xD
    Hahahahahahah... Levi jaki słodki dzidziuś xDDD
    Heheheh.. ale no słodko zrobił jednak ^.^ Trzeba mu przyznać kilka punków xD
    To jeszcze raz wszystkiego najlepszego i dobranoc ! <3

    OdpowiedzUsuń

Krótki komentarz potrafi wiele zdziałać. Pamiętaj.