kto nie pytając o powód smutku,
potrafi sprawić,
że znów wraca radość."
♠~***~♠
Dalej nie mogła uwierzyć, że wszystko co dotychczas się wydarzyło było tylko snem. Zwykłym złudzeniem, które jednak sprawiło, że o wszystkim zapomniała, a teraz to powróciło.
- Mam jakieś tragiczne deja vu - stwierdziła, siadając na parapecie.
Przecież i tak tu nie przyjdzie, nie porozmawia, nie ma o czym rozmawiać - powtarzała sobie jak mantrę. Nie rozumiała jednak dlaczego miała to dziwne wrażenie, że już kiedyś przeżyła podobną sytuację. Skoro tamten świat był snem to dlaczego tak bardzo nim się przejmowała? Dlaczego nie mogła się pogodzić z tym faktem? Czemu tak bardzo zależało jej by znowu się tam przenieść, by spotkać się z Alexem i Anne?
Otworzyła okno i wyjrzała przez nie. Dalej tam stał. Stał przodem do klatki, nie zwracając na nic uwagi. Dziewczyna w mgnieniu oka zapomniała o rzeczach, które działy się przed chwilą. Teraz jej myśli znowu krążyły tylko wokół niego.
Zamknęła okno. Chciała wrócić do łóżka i ponownie zasnąć, jednak świadomość faktu, iż osobnik w żółtej czapce znajduje się pod jej domem, nie dawała spokoju. Znudziło ją czekanie na jakiś ruch chłopaka, więc udała się w stronę sypialni. Niestety w tym samym momencie rozległ się barwny dźwięk domofonu. Kurczę - pomyślała - szykuje się bardzo spokojna noc...
Gdy chłopak dotarł już na górę, delikatnie zapukał, zapewne nie chciał obudzić sąsiadów. Nastolatka ociężale podeszła do ciemnych drzwi i spojrzała przez wizjer. Oczywiście stał tam w ciemnozielonej, odpiętej kurtce, czarnych spodniach i niebieskim t-shircie, i wyróżniającej się żółtej czapce. Dziewczyna przybrała sztuczny uśmiech i otworzyła drzwi, a gdy zdezorientowany chłopak skapnął się, iż przeszkoda oddzielająca klatkę schodową od salonu zniknęła, zaprosiła go gestem do środka.
- Cześć.. Alice - wyjąkał, siadając na kanapie.
- Cześć - burknęła dziewczyna. Zamknęła drzwi i usiadła na fotelu naprzeciwko gościa. - Więc... czego chcesz? - Ton jej głosu był niemiły wręcz oschły, aż sama się zdziwiła, jednak postarała się tego nie pokazywać.
- No... po prostu poczułem, że powinienem z tobą porozmawiać... o no.. o tym co się stało wczoraj - mówił spokojnie, lekko się jąkając. Wzrokiem błądził po dywanie.
- Akihito, po co znowu wyciągać ten temat? Mnie to jest zupełnie niepotrzebne i tobie zapewne też nie, chcesz się z czegoś wytłumaczyć? Bo mi się tak nie wydaje, więc może powinieneś już iść? - Wpatrywała się w chłopaka, ten jednak nadal nie podnosił głowy. Zmrużyła oczy. Nie potrzebowała teraz o tym z nim rozmawiać. Nie chciała, aby znowu wyciągał ten temat. Ciągle w jakimś stopniu ją to bolało, ale co on niby by jej powiedział? Że zmienił zdanie? Na pewno nie. Nie miała ochoty o tym rozmawiać, a tym bardziej nie z nim. Póki co nie chciała go nawet widzieć, a co dopiero prowadzić z nim konwersację. Mógłbyś już pójść? - pomyślała, dalej patrząc na chłopaka.
- Dobrze, jeśli tego chcesz. - Wstał i udał się w kierunku, z którego przyszedł, dalej na nią nie patrząc. - Pa, Alice.
- Cześć.
Odprowadziła kolegę wzrokiem, a gdy tylko zatrzasnęły się za nim drzwi, szybko popędziła do łazienki. Przemyła twarz zimną wodą. W głowie miała jeden wielki zamęt. Sama już nie wiedziała co tak właściwie wokół niej się działo. Jeszcze jakieś dziesięć minut temu znajdowała się w zupełnie innym świecie. Teraz jednak powróciła do miejsca gdzie wszystko się zaczęło.
Mimo wszystko wierzyła, że to co ją spotkało nie mogło być snem.
Było za bardzo prawdziwe.
Postanowiła wrócić do tamtej rzeczywistości. Niby nie powinno to być takie trudne. Może to jest sen? - myślała. - A jak teraz zasnę to obudzę się tam. Pomysł miał jakiś sens, jednak czy w niego tak naprawdę wierzyła?
Otworzyła okno i wyjrzała przez nie. Dalej tam stał. Stał przodem do klatki, nie zwracając na nic uwagi. Dziewczyna w mgnieniu oka zapomniała o rzeczach, które działy się przed chwilą. Teraz jej myśli znowu krążyły tylko wokół niego.
Zamknęła okno. Chciała wrócić do łóżka i ponownie zasnąć, jednak świadomość faktu, iż osobnik w żółtej czapce znajduje się pod jej domem, nie dawała spokoju. Znudziło ją czekanie na jakiś ruch chłopaka, więc udała się w stronę sypialni. Niestety w tym samym momencie rozległ się barwny dźwięk domofonu. Kurczę - pomyślała - szykuje się bardzo spokojna noc...
Gdy chłopak dotarł już na górę, delikatnie zapukał, zapewne nie chciał obudzić sąsiadów. Nastolatka ociężale podeszła do ciemnych drzwi i spojrzała przez wizjer. Oczywiście stał tam w ciemnozielonej, odpiętej kurtce, czarnych spodniach i niebieskim t-shircie, i wyróżniającej się żółtej czapce. Dziewczyna przybrała sztuczny uśmiech i otworzyła drzwi, a gdy zdezorientowany chłopak skapnął się, iż przeszkoda oddzielająca klatkę schodową od salonu zniknęła, zaprosiła go gestem do środka.
- Cześć.. Alice - wyjąkał, siadając na kanapie.
- Cześć - burknęła dziewczyna. Zamknęła drzwi i usiadła na fotelu naprzeciwko gościa. - Więc... czego chcesz? - Ton jej głosu był niemiły wręcz oschły, aż sama się zdziwiła, jednak postarała się tego nie pokazywać.
- No... po prostu poczułem, że powinienem z tobą porozmawiać... o no.. o tym co się stało wczoraj - mówił spokojnie, lekko się jąkając. Wzrokiem błądził po dywanie.
- Akihito, po co znowu wyciągać ten temat? Mnie to jest zupełnie niepotrzebne i tobie zapewne też nie, chcesz się z czegoś wytłumaczyć? Bo mi się tak nie wydaje, więc może powinieneś już iść? - Wpatrywała się w chłopaka, ten jednak nadal nie podnosił głowy. Zmrużyła oczy. Nie potrzebowała teraz o tym z nim rozmawiać. Nie chciała, aby znowu wyciągał ten temat. Ciągle w jakimś stopniu ją to bolało, ale co on niby by jej powiedział? Że zmienił zdanie? Na pewno nie. Nie miała ochoty o tym rozmawiać, a tym bardziej nie z nim. Póki co nie chciała go nawet widzieć, a co dopiero prowadzić z nim konwersację. Mógłbyś już pójść? - pomyślała, dalej patrząc na chłopaka.
- Dobrze, jeśli tego chcesz. - Wstał i udał się w kierunku, z którego przyszedł, dalej na nią nie patrząc. - Pa, Alice.
- Cześć.
Odprowadziła kolegę wzrokiem, a gdy tylko zatrzasnęły się za nim drzwi, szybko popędziła do łazienki. Przemyła twarz zimną wodą. W głowie miała jeden wielki zamęt. Sama już nie wiedziała co tak właściwie wokół niej się działo. Jeszcze jakieś dziesięć minut temu znajdowała się w zupełnie innym świecie. Teraz jednak powróciła do miejsca gdzie wszystko się zaczęło.
Mimo wszystko wierzyła, że to co ją spotkało nie mogło być snem.
Było za bardzo prawdziwe.
Postanowiła wrócić do tamtej rzeczywistości. Niby nie powinno to być takie trudne. Może to jest sen? - myślała. - A jak teraz zasnę to obudzę się tam. Pomysł miał jakiś sens, jednak czy w niego tak naprawdę wierzyła?
♠~***~♠
- Czy to wszystko nie wydaje ci się dziwne? - Dziewczęcy, chłodny głos rozlegał się po pomieszczeniu. - Jakaś obca istota zjawia się tak znikąd, a ty od razu proponujesz, że jej pomożesz. Błagam cię, to się robi nudne. Podaj mi jeden argument dlaczego nie miałabym się jej pozbyć?
- Po prostu czuję jakbym ją znał. Nie mogę zostawić jej samej w świecie, którego nie zna - odparł spokojnie, wpatrując się w rozmówczynię.
- Czy ty w ogóle mnie słuchasz?! Kazałam podać ci jeden powód dlaczego nie mogę jej zabić! - wykrzyknęła, uderzając pięścią w stół. Zmierzyła go wrogim spojrzeniem. Nie za bardzo przepadał, gdy tak się na niego patrzyła. Musiał przyznać, iż często go wtedy przerażała.
- Nie mogę zrozumieć dlaczego się tak denerwujesz... - zaczął, jednak gdy tylko ujrzał wzrok dziewczyny od razu zmienił temat wypowiedzi. - Dlaczego? - zaśmiał się cicho. - Czy ty serio chcesz unicestwić kogoś kto jest tak bardzo potrzebny? Czy to nie ty mówiłaś, iż może ona okazać się kluczem do innych światów?
- Mówiłam. Ale zmieniłam zdanie. I tak zrobię tak jak będę chciała - mówiąc to wyprostowała się, odgarnęła włosy i ruszyła do drzwi. Otworzyła je i dodała: - Nawet nie próbuj mi przeszkadzać. - Zamykając drzwi szepnęła jeszcze prawie bezgłośnie: - I tak prędzej czy później się jej pozbędę.
♠~***~♠
- Mogę już iść?
- Jeśli musisz to tak - odpowiedział chłopięcy głos. - Ale pamiętaj, pod żadnym pozorem nie zbaczaj ze ścieżki.
- Dobrze postaram się.
- Obiecujesz? - zapytał troskliwie. Widać było, że bardzo się martwił. Jego błękitne oczy przepełnione były opiekuńczością. Zupełnie jak u starszego brata, którego nigdy nie miała.
- Obiecuję.
Wyszła z domu radosnym krokiem, uśmiechając się i w progu machając. Zamknęła powolnie drzwi i ruszyła przed siebie. Pamiętała, iż ma zostać na ścieżce. Co prawda nie była już małym dzieckiem i raczej wiedziała jak trafić do miasta, a mimo wszystko on, tak oziębły i arogancki dla innych, zawsze się martwił i troszczył. Był bardzo kochany, choć i często przesadzał. Czerwona sukienka powiewała na wietrze tak samo jak i długie włosy targane przez wiatr. Dziewczyna miała na sobie brązowy płaszcz. Zaczęło lekko kropić więc postanowiła założyć kaptur na głowę. Radośnie wymachiwała koszykiem i dreptała ścieżką.
Co by się stało gdybym na moment zeszła ze ścieżki? - pomyślała. Już dawno przestała bać się tego, jak i innych lasów. Stanęła i popatrzyła na drzewa. Zaśmiała się. To wcale nie wygląda tak strasznie. Skręciła do lasu. Przecież nic nie może się jej stać. To w końcu tylko drzewa.
Skocznym krokiem przemierzała gaj, jak dotąd nic strasznego się jej nie stało. Nie rozumiała dlaczego on się tak strasznie o nią martwił. Niby wszędzie czaili się albo złodzieje albo drapieżniki, ale jaka jest szansa, że wyskoczą akurat na nią? Dalej z uśmiechem wędrowała pomiędzy krzewami. Zapuściwszy się jeszcze dalej, stwierdziła, iż robi się coraz ciemniej. Zadrżała pod wpływem zimnego wiatru, który nagle się zerwał. Stanęła. Obróciła się wokół własnej osi, szukając chociaż drobnego śladu ścieżki. Nic nie znalazła. Usłyszała łamiącą się gałąź. Ponownie się rozejrzała, w cieniu drzewa widniała sylwetka skradającego się mężczyzny. Coś trzymał w dłoni. Źrenice jej oczu rozszerzyły się gwałtownie, głos ugrzązł jej w gardle, nie mogła nawet nabrać powietrza. Szybko odwróciła się i zaczęła uciekać. Nawet nie miała zamiaru się zatrzymywać. Wolała nie spotkać się z tym osobnikiem jeszcze raz. Nagle potknęła się o coś. Przewróciła się, przy okazji rozcinając sobie delikatnie skórę na nodze. Ból nie był szczególnie mocny, wstała, nie mogła się teraz zatrzymać, tym bardziej nie na widoku.
Biegła dalej, mijając drzewa, odganiając gałęzie, które co jakiś czas rozcinały delikatnie skórę oraz materiał sukienki. Nie wiedziała dokładne czemu ucieka. Niby zauważyła tylko cień człowieka, może chciał jej pomóc? Pomóc odnaleźć ścieżkę? Skakała przez połamane konary, a czerwona sukienka plątała się pomiędzy nogami. Mimo wszystko nie miała zamiaru spotkać się z nim jeszcze raz.
Schowała się za pniem, opadała z sił. Ciężko oddychała. Przerażenie mieszało się ze zmęczeniem. Dłonią otarła pot z czoła. W głowie widniało tylko jedno pytanie - dlaczego? Dlaczego to wszystko tak się potoczyło? Postanowiła iść dalej, przebywanie za długo w jednym miejscu nie jest dobre. Zrobiła krok w bok.
Skocznym krokiem przemierzała gaj, jak dotąd nic strasznego się jej nie stało. Nie rozumiała dlaczego on się tak strasznie o nią martwił. Niby wszędzie czaili się albo złodzieje albo drapieżniki, ale jaka jest szansa, że wyskoczą akurat na nią? Dalej z uśmiechem wędrowała pomiędzy krzewami. Zapuściwszy się jeszcze dalej, stwierdziła, iż robi się coraz ciemniej. Zadrżała pod wpływem zimnego wiatru, który nagle się zerwał. Stanęła. Obróciła się wokół własnej osi, szukając chociaż drobnego śladu ścieżki. Nic nie znalazła. Usłyszała łamiącą się gałąź. Ponownie się rozejrzała, w cieniu drzewa widniała sylwetka skradającego się mężczyzny. Coś trzymał w dłoni. Źrenice jej oczu rozszerzyły się gwałtownie, głos ugrzązł jej w gardle, nie mogła nawet nabrać powietrza. Szybko odwróciła się i zaczęła uciekać. Nawet nie miała zamiaru się zatrzymywać. Wolała nie spotkać się z tym osobnikiem jeszcze raz. Nagle potknęła się o coś. Przewróciła się, przy okazji rozcinając sobie delikatnie skórę na nodze. Ból nie był szczególnie mocny, wstała, nie mogła się teraz zatrzymać, tym bardziej nie na widoku.
Biegła dalej, mijając drzewa, odganiając gałęzie, które co jakiś czas rozcinały delikatnie skórę oraz materiał sukienki. Nie wiedziała dokładne czemu ucieka. Niby zauważyła tylko cień człowieka, może chciał jej pomóc? Pomóc odnaleźć ścieżkę? Skakała przez połamane konary, a czerwona sukienka plątała się pomiędzy nogami. Mimo wszystko nie miała zamiaru spotkać się z nim jeszcze raz.
Schowała się za pniem, opadała z sił. Ciężko oddychała. Przerażenie mieszało się ze zmęczeniem. Dłonią otarła pot z czoła. W głowie widniało tylko jedno pytanie - dlaczego? Dlaczego to wszystko tak się potoczyło? Postanowiła iść dalej, przebywanie za długo w jednym miejscu nie jest dobre. Zrobiła krok w bok.
Poczuła jak ktoś łapie ją za rękę i przykłada zimne, ostre ostrze do szyi.
♠~***~♠
Delikatnie otworzyła powieki, nawet nie zorientowała się kiedy zasnęła. Przetarła oczy i rozejrzała się. Wróciła. Wróciła do Saimin-jutsu. Poczuła jak do oczu napływają jej łzy. Nie rozumiała tego, działo się to wbrew jej woli. Nie czuła szczęścia z powodu powrotu, ale nie czuła też smutku. Było to coś na kształt dezorientacji. Nie wiedziała co się dzieje, czemu się tak dzieje, a tego nienawidziła najbardziej.
Klęczała na łóżku z twarzą schowaną w dłoniach. I właśnie w tym momencie drzwi od pokoju otworzyły się. Dziewczyna szybko odwróciła głowę w ich kierunku. Stał tam nie kto inny jak Alex, w czarnych spodniach i równie ciemnej koszulce na krótki rękaw. Uśmiechał się. Jednak gdy jego wzrok padł na zapłakaną Alice od razu do niej podszedł, a wyszczerz znikł z jego łagodnej twarzy. Usiadł obok towarzyszki i delikatnie ją do siebie przytulił, pozwalając aby wypłakiwała się w jego ramię. O nic nie pytał. Po prostu ją obejmował swymi ciepłymi ramionami. Nastolatka czuła bijące od niego ciepło, był ciepły, bardzo ciepły.
Klęczała na łóżku z twarzą schowaną w dłoniach. I właśnie w tym momencie drzwi od pokoju otworzyły się. Dziewczyna szybko odwróciła głowę w ich kierunku. Stał tam nie kto inny jak Alex, w czarnych spodniach i równie ciemnej koszulce na krótki rękaw. Uśmiechał się. Jednak gdy jego wzrok padł na zapłakaną Alice od razu do niej podszedł, a wyszczerz znikł z jego łagodnej twarzy. Usiadł obok towarzyszki i delikatnie ją do siebie przytulił, pozwalając aby wypłakiwała się w jego ramię. O nic nie pytał. Po prostu ją obejmował swymi ciepłymi ramionami. Nastolatka czuła bijące od niego ciepło, był ciepły, bardzo ciepły.
- Nie rozumiem tego wszystkiego - wyznała, łzy płynęły, ale w ramionach chłopaka czuła się bezpieczna.
- Cii... - uciszył ją - nic nie mów.
♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦♦♦♠♦♦♠♦♦
Hehehe... skończyłam, jest co prawda przeraźliwie krótki, ale przynajmniej jakiś jest ^^
Cóż.. uważam, że mój "styl" pisania trochę się poprawił.. prawda?
No nie ważne, Wy oceńcie ; )
Miło będzie ujrzeć komentarze. Ogółem wiem, obiecałam długi rozdział o One-Shot wielkanocny.. (taa.. święta już dawno minęły, ale cóż...) Wszystko to zrobię, zobaczycie, tylko... koniec szkoły.. muszę poprawić oceny, mam masę zawodów, jeszcze w piątek "kochany" trener wymyślił jeszcze jeden dodatkowy trening -.- no i po prostu nie mam czasu no i weny.
Ale postaram się szybko napisać One-Shot'a no i kolejne rozdziały.
Mogę Wam obiecać, że w wakacje zasypię Was moją "twórczością".
A tak btw. ma ktoś pomysł na One-Shot'a ? Potrzebuję na konkurs xDD Ogółem życzcie mi powodzenia - jutro konkurs recytatorski xD hehe...
A dodam jeszcze, że czekam na ocenkę mojego opowiadania, jeśli kogoś to zainteresuje ^^ To jak tylko się ona pojawi wkleję link na bloga ; )
Wszystkie zaległości w komentowaniu również szybko ponadrabiam ^^
Pozdrawiam ;*
Manon.
Edit. No i ostatni rozdział poprawiony. Jestem z siebie dumna. Teraz mogę zająć się pisaniem kolejnego rozdziału. Mam nadzieję, że teraz będą już lepsze i nie będę musiała ich poprawiać. Oczywiście, drobne błędy się wkradną, ale chodzi mi o te większe.
Nie przynudzam dłużej. Zachęcam do komentowania i czytania.
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, to naprawdę wiele dla mnie znaczy.
Pozdrawiam ~Szalony Kapelusznik~
Manon.
Edit. No i ostatni rozdział poprawiony. Jestem z siebie dumna. Teraz mogę zająć się pisaniem kolejnego rozdziału. Mam nadzieję, że teraz będą już lepsze i nie będę musiała ich poprawiać. Oczywiście, drobne błędy się wkradną, ale chodzi mi o te większe.
Nie przynudzam dłużej. Zachęcam do komentowania i czytania.
Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, to naprawdę wiele dla mnie znaczy.
Pozdrawiam ~Szalony Kapelusznik~
Manon.
O jejciu, rozdział! *.*
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy :) Zdziwiłam się. że tak szybko go przeczytałam... mocno mnie wciągnął ;D Chodź muszę niestety powiedzieć, że odrobinkę się pogubiłam, ale na pewno załapię wszystko przy kolejnym rozdziale ;) Rzeczywiście, piszesz trochę płynniej i miło się czyta :)
Pomysł na One-Shota mówisz ... chyba Ci nie pomogę, bo sama mam ostatnio pustkę w głowie :< Ale jak tylko mi coś wpadnie od razu dam znać :-) Też mam ostatnio masę zajęć :( Ale już niedługo wakacje! Wytrzymajmy <3
Trzymaj się ciepło ;*
Jestem! ^^
UsuńRozdzialik trochę krótki, ale trudno :)
Musze powiedzieć, że akcja zaczyna się rozkręcać :p
Biedna Alice :c Niech się nie martwi! My na razie też średnio rozumiemy prawa tego świata iluzji, więc niech się nie załamuję! :) W końcu ma jeszcze Alex'a :3 Ta to ma farta :D
Rozdział jak zawsze elegancko napisany :-)
Pozdrowionka ;*
Paczę sobie paczę i wcześniej nie zauważyłam Twojego komentarza O.O (ostatnio serio mam niezłego nieogara T.T)
UsuńNo troszkę króciutki mi wyszedł :c Ale teraz staram się pisać dłuższe (dlatego też dłużej mi to idzie xDD)
Czy ja wiem czy tak rozkręcać, ale mam już plany, by dłużej tego nie przedłużać (bo zrobiło się za długie xD potem ogarniesz o co chodzi ^^)
Hehe.. ona bardzo lubi się martwić xD No ma, ma :3 Chociaż czy ja wiem xD
Trzymaj się ciepło <3
Witam! W imieniu swoim i całej Załogi ocenialni Shiibuya z przyjemnością informuję, że właśnie ukazała się ocena Twojego bloga. Pozdrawiam i życzę miłego dnia z nadzieją, że docenisz moją pracę i kulturalnie skomentujesz recenzję.
OdpowiedzUsuńHej hej to ja Ischigo z SF nareszcie tu wbiłam :D Zaciekawiło mnie to. Naprawdę dobrze piszesz może ja też tak kiedyś będę -.-'. Interesujące opowiadanko czekam na kolejny rozdział :D
OdpowiedzUsuń